Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 71 do 80. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 71 do 80. Pokaż wszystkie posty

Rozdział 80/80 ,,Kiedy usłyszeliśmy że Ell rozmawiał z Rossem a ten oświadczył że wraca myślałem że jest jakiś 1 kwietnia i prima aprilis. Nie to nie możliwe. Nie możliwe, jakim cudem jaki cholera cudem. Chciałem się odezwać ale pierwsza odezwała się Maia.'' By Rickier Coll


 Rick Coll


Kiedy usłyszeliśmy że Ell rozmawiał z Rossem a ten oświadczył że wraca myślałem że jest jakiś 1 kwietnia i prima aprilis. Nie to nie możliwe. Nie możliwe, jakim cudem jaki cholera cudem. Chciałem się odezwać ale pierwsza odezwała się Maia.


-Chce tak po prostu wrócić, po tym wszystkim?!



-Tak Maia wraca, chce ostatni rok szkoły spędzić z nami * odparł Ell, a ja spojrzałem na Vanesse dopiero co się pogodziliśmy a doskonale wiedziałem że zaraz będziemy się kłócić o to czy powinniśmy Laurze powiedzieć o nim.



-Wiem o czym myślisz Rick, ale tym razem wiesz że ja mam racje. Rick ona kompletnie nie wie kim jest Ross…



-Cześć !! * odparła o wilku  mowa, uśmiechnąłem się niej a ona spojrzała na wszystkich * coś się dzieje?



-Tak * zacząłem ale uderzyła mnie Van * Jestem w związku z Vanessa * odparłem a ona uśmiechnęła się do nas po czym mocno przytuliła mnie i Ricka.



-Wiedziałam!, jesteście sobie pisani to widać gołym okiem * odparła uśmiechając się szeroko, szkoda że nie wie że byliśmy ze sobą i zerwaliśmy bo wpadła na pomysł by Van mnie zdradziła z innym.



-A ja jestem w związku z Rockym * odparła Van przez co i tym razem Laura się przytuliła do jednego i drugiego.



-To naprawdę najszczęśliwsza noc w moim życiu, wy jesteście zakochana a ja poznałam * odparła i trzymając za rękę pokazała nam nowego chłopaka. * Noah, poznaj moich przyjaciół. A gdzie Raini i Calum? * odparła szukając ich aż w końcu sami się zjawili.



-Co jest? * zapytała Raini uśmiechając się do nas szeroko.



-Widzieliśmy zbiegowisko więc pojawiliśmy się * odparł Calum..


-A wiec kochani to Noah mój nowy znajomy. A to moi przyjaciele. Raini i Calum Ci którzy teraz dopiero przyszli. * Przywitali się serdecznie.



-To Rick i Van, są ze sobą w związku od…Teraz * odparła brunetka pokazując na nas a my uśmiechnęliśmy się do niego, po czym podaliśmy sobie dłonie.



-To Rydel i Ell oni od zawsze są ze sobą * odparła a my zaczęliśmy się śmiać.



-A to Maia i Rocky oni też stwierdzili 5 sekund temu że jednak chcą być razem * odparła i znów zaczęliśmy się śmiać.



-Wiesz że zachowujesz się jak poprzednia Laura? * zaczęła Raini, a Laura rozglądając się po naszych minach wywnioskowała że brunetka ma racje. Tak ona zawsze była taka, i zawsze wiedziała co takiego się dzieje, spoglądała na nas i wiedziała ze coś jest nie tak a kiedy spotkały się nasze oczy nie wiedziałem do końca gdzie powinienem spojrzeć byłem przerażony faktem że ona mnie już rozgryzła. Spojrzałem w Van i pocałowałem ją w czoło by nie było że za długo się wpatruje w jedną osobę. Następnego dnia miało być lepiej, kolejny dzień wakacji, kolejne planowanie całego dnia i brak myślenia o tym co dalej, jednak wcale tak nie było. Umówiłem się z Van wiedząc że musimy o tym porozmawiać. Kiedy szła w moją stronę czekałem z utęsknieniem, a ona widząc mnie szybko zaczęła iść w moją stronę by sekundę później móc znów całować moje usta, a ja odwzajemniłem pocałunek wiedząc że nie mogę się poddać.



-Chodź na ławkę.



-Oho, strasznie konkretnie.



-Oj Rick * odparła ciągnąc mnie na ławkę.



-Co robimy?



-Z czym?



-Z wolnym czasem jak nie wiesz kochanie.



-No to hmy….



-Rick!!!



-No dobrze nie żartuje, co zamierza zrobić Van? * odparłem przytulając ja do siebie. Ona położyła się na moim ramieniu.



-Rick chce jej powiedzieć prawdę.



-Prawdę?, przecież ona nie chce znać prawdy.



-A myślisz że jak się pojawi kiedyś Ross to nie będzie o niego pytać.?



-Van skarbie ona nie chciała wiedzieć kim my jesteśmy. Uważa że skoro Bóg zdecydował by zapomniała to tak właśnie jest. Nie chce tłumaczeń.



-Nie chce by wymieniła mnie za to że on się pojawił a ona nie wie kim jest.



-Więc tak po prostu zamierzasz jej powiedzieć?



-Tak, chce jej powiedzieć * odparła wstając i zrobię to teraz



-Co, a ja! * odparłem nie zadowolony.



-Idziesz ze mną? * zapytała wstając, a co ja miałem za wyjście musiałem wstać złapać ją za dłoń i podążać za nią, wiedząc ze będę mieć mocno przejebane u Laury za to że nie wspomniałem imienia Ross….

Rozdział 79/80 ,,Dlatego jesteśmy sobie przeznaczeni, pocałowałam go w usta a on odwzajemnił pocałunek. Kiedy przerwaliśmy ujrzałam szczęśliwą Laurę z jakimś kolesiem. Oraz Vanesse która tańczyła sama a wokół niej mnóstwo chłopaków. Maia tańczyła obok z Raini. Zabawne jak świetnie dogadują się nasze singiel.'' By Rydel Son


 

 Rydel Son 




Tańczyłam z Ellem, my po prostu zawsz odnajdujemy się w tłumie.





 

Dlatego jesteśmy sobie przeznaczeni, pocałowałam go w usta a on odwzajemnił pocałunek. Kiedy przerwaliśmy ujrzałam szczęśliwą Laurę z jakimś kolesiem. Oraz Vanesse która tańczyła sama a wokół niej mnóstwo chłopaków. Maia tańczyła obok z Raini. Zabawne jak świetnie dogadują się nasze singielki. Tak, Raini od czasu jak zaopiekowała się Laurą została w naszej paczce  i nic tego nie zmieni, oj nie na pewno nikt. Przytuliłam się do mojego chłopaka i zamknęłam oczy byłam w niebie. Nie myślałam o niczym prócz naszego tańca. Aż usłyszałam nie odpowiednie słowa.



-Rozmawiałem z Rossem * odparł nagle mój facet. Spojrzałam na niego a potem na Laurę.



-Powiedziałeś mu że……



-Nie, nie powiedziałem. Rydel niech to zostanie między nami.



-Mam trzymać to w tajemnicy>?, zwariowałeś?!



-Ross wraca do Maiami.



-no chyba w chuja leci! * odparłam na tyle głośno że ludzie na mnie spojrzeli.



-Dlatego chce byś trzymała to dla siebie.



-jak mam to trzymać?!. Laura, boże Laura * odparłam prawie nie mogąc złapać oddechu, minął miesiąc miesiąc odkąd Laura się obudziła i na nowo nam zaufała. Wiadomo nie jesteśmy już przyjaciółkami jak dawniej bo nam na tyle nie ufa ale kurwa mać. Przeklęłam w myślach. * Kiedy wraca>? * odparłam patrząc na szczęśliwą przyjaciółkę, a potem na mojego chłopaka.



-Nie wiadomo jeszcze, ale na pewno w tym roku szkolnym.



-Nie może ukończyć szkoły gdzieś…. No nie wiem gdziekolwiek?.



-Nie, postawił tutaj zakończyć rok szkolny.



-przecież Mia znów oszaleje, ile razy wybijałam jej Rossa z głowy, a Laura mój boże ona nie ma zielonego pojęcia kim jest Ross Lynch. Przecież dla niej nie istnieje, ale czekaj czekaj nie powiedziałeś mu że Laura miała wypadek>?, że straciła pamięć że go nie pamięta?.



-Nie, Rydel próbuje Ci tylko wytłumaczyć że Ross wraca i nie ma zielonego pojęcia że Laura już go nie pozna.



-To smutne… * Odparłam wpatrując się w Laurę i tańczącego w z nią kolesia. Nasza przyjaciółka właśnie się zakochuję nie świadomie tego że jest już dawno zakochana w innym. Przepraszam że była zakochana w innym. To naprawdę straszne…. Podchodzi do nas Vanessa z Rickiem wyglądają tak jakby coś przed nami chcieli ukrywać, ok my nie wyglądamy wcale lepiej jednak nasza tajemnica jest o wiele gorsza niż ich.



-Co jest? * pyta mnie Van, a mnie łzy stają w oczach. Jak mam im powiedzieć, spoglądam na Ella, i wiem że nie mogę zdradzić jeszcze nie teraz.



-Świetna zabawa prawda? * odpowiadam bez namysłu.



-Tak, bardzo, dla niektórych jest strasznie romantyczna * odpowiada do mnie brunetka.



-Mnie się też tak wydaje * tyrpa ją i się śmieje * Widziałam buziaka!! * Odparłam bo nie mogłam wytrzymać.



-Zdawało Ci się * odparł w końcu Rick uśmiechając się do Van, a do mnie puszczając oczko.




-Jasne, ostatnio wiele rzeczy mi się wydaje * odparłam i zakończyłam temat bo przyszła do nas Mia i Rocky.



-Nie uwierzycie!! * wrzasnęła Mia na wstępie.



-Zamierzasz przefarbować się na blond? * odparłam przez co wszyscy zaczęli się chichrać.



-Nie, Rydel wróciliśmy do siebie!* krzyknęła radośnie do nas po czym Rocky mocno ją do siebie przytulił.



-Trzeci raz? * odparł Rick.



-Nie za wcześnie?* odparłam ale uderzył mnie Ell delikatnie w plecy spojrzałam na niego z żalem.



-Tak trzeci Raz Rick, i tak tak właśnie wcześnie Rydel * odparła Mia szczęśliwa w ramionach Rockego.



-To dobrze, bo Ross wraca * odparł tym razem Ell. Spojrzałam na niego, nie wiedząc co o tym sądzić.



-Co!!! * odparła cała czwórka a ja spoglądałam na niego jak na debila, przecież mi kazał przecież mi obiecał…

Rozdział 78/80 ,,Od mojego wypadku minął dobry rok, rok tyle przespałam tyle mnie nie było. No i co najgorsze tyle nie pamiętam. Ok ja nic kompletnie nie pamiętam. Nic. Szłam sobie drogą, którą ponoć codziennie chodzę do szkoły. Zabawne, ja jej przecież nie pamiętam. Usiadłam na ławce przed fontanną i spoglądałam przed siebie.'' By Laura Marano

Laura Marano 




Od mojego wypadku minął dobry rok, rok tyle przespałam tyle mnie nie było. No i co najgorsze tyle nie pamiętam. Ok ja nic kompletnie nie pamiętam. Nic. Szłam sobie drogą, którą ponoć codziennie chodzę do szkoły. Zabawne, ja jej przecież nie pamiętam. Usiadłam na ławce przed fontanną i spoglądałam przed siebie. Zaczynasz wszystko od nowa Laura, Mario Marano. Tak od nowa, od momentu jak się obudziłaś przestałaś  być starą Laurą. Zastanawiałam się nad tą nie sforną paczką ludzi którzy twierdzili że są moim przyjaciółmi. Po pierwsze brunetka Vanessa, ponoć znam ją od 5 roku życia. Wspólna piaskownica itp.



Dzisiaj dziewczyny wymyśliły babskie wyjście i na pewno bym sienie zgodziła nie poszła bym jednak kiedy byłam w środku i bawiłam się z nieznanymi mi facetami było mi dobrze, naprawdę dobrze. Aż wpadłam, wpadłam po uszy. Spodobał mi się w pierwszej chwili kiedy go ujrzałam i jestem pewna że on mnie też. I chociaż piosenka była diupata chciałam z nim tańczyć, tańczyłam z innym ale to na niego mój wzrok wstawał i wpatrywał się jak na idiotę. Uśmiechnęłam się.





 

Uśmiechnęłam się strasznie spodobał mi się chłopak z kręconymi włosami. Był taki przystojny. Aż w końcu podszedł do mnie i do tego chłopaka.



-Chciałbym zatańczyć.



-Ja też * odparłam uśmiechając się do niego, ten drugi koleś na nas spojrzał po czym się grzecznie wycofał.



-Czy mi się wydaje czy ja Tobie też wpadłem w oko.



-Wydaje Ci się * odparłam śmiejąc się odpowiedział mi również śmiechem jej ale śliczny uśmiech. Zaczęliśmy tańczyć nie zwracając uwagi na innych, a kiedy ktoś chciał nam przeszkodzić olewaliśmy ich totalnie oboje wpadliśmy sobie w oczy. I chociaż nie mam pojęcia czy kiedyś ktoś mi się podobał, czy kiedyś byłam zakochana wiedziałam jedno. Teraz mam szanse.



-Kim jesteś? * odparł nagle do mnie.



-Laura Marano, a ty?



-Jakie skrót. Ja jestem Noah Centineo. Ile masz lat?



-Prawie 17, rok przespałam w śpiące. A ty?



-Tak mi się wydawało że Cię nam, ścigasz się? * Nie podobało mi się to słowo ,,ścigasz się ‘’.



-Ścigałam. Tak, miałam wypadek rok temu, spędziłam w śpiące rok.



-Rozumiem, ja mam 16.



-Jesteś ode mnie młodszy?



-A co to jakiś problem?



-Nie, jesteś po prostu taki słodki.



-Dziękuje, a ty prześliczna.



-Ponoć tak mówią.



-To smutne że straciłaś rok z życia.



-prawda?, to jest okropne.



-Ale przynajmniej Cię poznałem.



-Czy ty coś sugerujesz?



-Tak, Lauro czy chciałabyś się ze mną umówić?.



-Z przyjemnością Noah Centineo.>?.



-No no świetna pamięć * zaśmiał się a ja zaraz za nim, czułam jak moje serce tańczy ze szczęścia czyżbym poznawała smak miłości. Zabawne, naprawdę zabawne.  Tańczyliśmy, bawiliśmy się do rana. A ja czułam motyle w brzuchu. Czy rzeczywiście poczułam to pierwszy raz?, nie wiem nie miałam pojęcia jednak chciałam to czuć i nie chciałam by to uciekło ode mnie.



-O czym tak intensywnie myślisz? * zapytał mnie Noah.



-O naszej nowej znajomość.



 -I co wymyśliłaś?



-Będzie ciekawa * odparłam udając zaskoczenie.



-Masz rację będzie ciekawa * odparł opierając czoło o moje byśmy mogli znów tańczyć w milczeniu.

 

Rydel Son


Tańczyłam z Ellem, my po prostu zawsz odnajdujemy się w tłumie.





 

Dlatego jesteśmy sobie przeznaczeni, pocałowałam go w usta a on odwzajemnił pocałunek. Kiedy przerwaliśmy ujrzałam szczęśliwą Laurę z jakimś kolesiem. Oraz Vanesse która tańczyła sama a wokół niej mnóstwo chłopaków. Maia tańczyła obok z Raini. Zabawne jak świetnie dogadują się nasze singiel. Tak, Raini od czasu jak zaopiekowała się Laurą została w naszej patrzę i nic tego nie zmieni, oj nie na pewno nikt. Przytuliłam się do mojego chłopaka i zamknęłam oczy byłam w niebie. Nie myślałam o niczym prócz naszego tańca. Aż usłyszałam nie odpowiednie słowa.



-Rozmawiałem z Rossem * odparł nagle mój facet. Spojrzałam na niego a potem na Laurę.



-Powiedziałeś mu że……



-Nie, nie powiedziałem. Rydel niech to zostanie między nami.



-Mam trzymać to w tajemnicy>?, zwariowałeś?!



-Ross wraca do Maiami…..

Rozdział 77/80 ,,Ciężko żyło się ze świadomością że najlepsza przyjaciółka nie ma pojęcia kim jesteś, co robisz w jej życiu i dlaczego w nim jesteś. A sama ona nie chce pomocy, wierzy że przez coś straciła pamięć i nie chce jej zyskać, i nic w tym kierunku nie możesz zrobić, namawianie że dla jej dobra opowiadasz jej to wszystko nic nie daje. Laura zażyczyła sobie aby nikt niczego nie wspominał. Powiedziała że chce od nowa zacząć wszystko nawet znajomość.'' By Vanessa Cullen


Perspektywa Vanessy

 


Ciężko żyło się ze świadomością że najlepsza przyjaciółka nie ma pojęcia kim jesteś, co robisz w jej życiu i dlaczego w nim jesteś. A sama ona nie chce pomocy, wierzy że przez coś straciła pamięć i nie chce jej zyskać, i nic w tym kierunku nie możesz zrobić, namawianie że dla jej dobra opowiadasz jej to wszystko nic nie daje. Laura zażyczyła sobie aby nikt niczego nie wspominał. Powiedziała że chce od nowa zacząć wszystko nawet znajomość. Nie dzielimy razem pokoju i dlatego siedząc w pokoju sama nie wiem co ze sobą zrobić. Straciłam nagle dwie ważne dla mnie osoby. Ricka i Laurę. I mimo że powinnam się wściekać na nią że nie ma przy mnie miłość mojego życia, jestem zła na siebie. Nie pomogłam jej nie było mnie kiedy tak naprawdę potrzebowała pomocy nie było mnie nigdy… Ktoś zapukał do moich drzwi, otarłam łzę i powiedziałam.



-Wejść * W moich dziwach pojawiła się Rydel. Jeju ile bym dała żeby to była jedna z osób o których ciągle myślę.



-Cześć, kiepsko wyglądasz.



- I tak samo się czuje.



-Chodź do mnie * odparła siadając na łóżku i mocno mnie do siebie przytulając. * Wiesz że od tego wszystkiego minął prawie rok, nie wrócisz do starej sytuacji, nie naprawisz jej. Nie poprawi się nic, nie uda nam się.



-Wiem, ale wiesz jak to boli?, chciałabym mieć wypadek, zapomnieć o Ricku o tej miłość o tym wszystkim i żyć rozumiesz Żyć!



-Tak wiem, ale widzisz, Laura miała wypadek coś w niej pękło nie chce nawet sobie przypomnieć co. To nie jest dobre, jestem pewna że to coś co łączyło się z Rossem. I teraz udaje że jest dobrze. Maia wraz z Rocky też nie są ze sobą, ale nie widzę żeby byli obojętni na siebie. Jednak wiem i jestem pewna że nadal oboje się kochają tak jak ty i Rick. On mówi że Ci tego nie wybaczy, ale jest inaczej i jestem pewna że prędzej czy później będziecie razem.



-Tak?



-Tak Vanessa, ale zrób coś zrób jedną ważną rzecz.



- O czym ty teraz mówisz?



-Walcz, przestań przeżywać i walcz. Walczy o to byście byli razem * odparła uśmiechając się do mnie, otarłam łzę i ją mocno do siebie przytuliłam ma rację powinnam walczyć…. Może i z 2 bądź 3 godziny później wyszłyśmy wraz z Rydel, Maią i Raini. Zmierzałyśmy do Laury, dziś zrobiłyśmy sobie babski wieczór. I mimo wszystko postanowiłam być tą mądrą i za wiele nie pić.  Musze je pilnować. Nie wiedziałyśmy jednak że chłopcy też poszli imprezować. I kiedy weszliśmy na sale pełną ludzi i ujrzeliśmy przy barze naszych chłopców olaliśmy by iść prosto na scenę i zacząć tańce.



-Ale głośno !!! * krzyknęła do mnie Laura kiedy rozpoczęłyśmy nasze dzikie tańce.



-Zawsze tak jest, kiedy jesteśmy razem * odkrzyknąłem i zobaczyłam w jej oczach zachwyt. Nie trwało to długo, aż pojawiły się ciacha które zabrały mi Laurę, potem Mie i Rydel no i w końcu mnie. Ocierając się i tańcząc na całego obserwowałam moje przyjaciółki. Zobaczyłam kątem oka że Laurą tańczyła bardzo odważnie z nowym nie znajomym. O boże jakie z niego ciacho^^. Ale to nie koniec, kiedy tak wędrowałam z ręki do ręki trafiłam w ramiona Ricka. Spojrzeliśmy na siebie zakłopotani aby za moment stać i wpatrywać się w siebie bez ustanku.



-Przepraszam !!!


-Ja!!! * zaczęliśmy mówić razem co nas tylko rozśmieszyło. Rozpoczęła mi muzyczna mix piosenka Hunger Eyes.  





-Nie zostaje nam nic jak tylko zatańczyć? * odparł uśmiechając się do mnie i wyciągając rękę do przodu.



-Oj nie mój drogi Rick zostaje nam tylko taniec * odparłam podając mu swą dłoń i ruszając z nim w balet, w swój wzrok czując jego ciało i czując to wszystko co zawsze czułam. Rick był jest i zawszę będzie mi pisany. * Czy tego chcesz czy nie, jesteś mi pisany Ricku.



-Tego bym nie powiedział.



-A ja tak ! * odparłam wiedząc że za chwilę zakończy się piosenka, zrobiłam obrót. I kiedy znalazłam się na powrót w jego ramionach odparłam * Czy tego chcesz czy nie będę walczyć o nas..



-Jesteś na pechowym końcu.



-Ale będę w końcu na szczycie * odparłam ciągła na niego patrząc, zgięłam się w pół robiąc figurę i kiedy się nie co wyprostowałam nasze nosy się stykały. A wzrokiem badaliśmy drugą osobę. * Kocham Cię Rick i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Po deszczu zawsze wychodzi słońce i wiem że to słońce pokaże mi blask i dojście do twego serca. * Odparłam i wtedy moje usta odnalazły jego usta. Całowały namiętnie i tak naiwnie że byłam pewna wygranej byłam prawna że dam radę, jednak uciekły gdzieś i kiedy otworzyłam oczy on mnie puścił by mi odpowiedzieć.



-Mylisz się jeśli sądzisz że wrócimy do siebie * Odparł po czym zostawił mnie samą, ja jednak stałam sama na scenie i uśmiechałam się doskonale wiedziałam że Rick nigdy nie pocałował by mnie bez powodu nigdy nie pozwolił by sobie na to był zbyt klasyczny…..

Rozdział 76/80 ,,Spojrzałam się w sufit sterylnie biały, na ścianę tego samego koloru, na drzwi które również były białe i czyste. Spojrzałam na nieznajomą mi dziewczynę. Która bite trzy jak nie więcej godzin mnie męczyła jakaś tam historią, o niej i innych. '' By Laura Marano

 


Perspektywa Laury




Spojrzałam się w sufit sterylnie biały, na ścianę tego samego koloru, na drzwi które również były białe i czyste. Spojrzałam na nieznajomą mi dziewczynę. Która bite trzy jak nie więcej godzin mnie męczyła jakaś tam historią, o niej i innych. Nie pytajcie bo nie mam pojęcia o kim, o czym, albo po co jest mi to opowiadane. A jak każesz mi powtórzyć imiona to powiem Ci, spadaj!, nie znam i nie powtórzę ich. Bo ich ani nie znam, ani nie mam dobrej pamięci do zapamiętania imion. Mam jej serdecznie dość, i nie wiem jak jej przerwać by nie poczuła się odtrącona. Bolą mnie oczy, i boli mnie głowa od nagłego ataku na mnie ,,ty musisz ich znać’’. Nie mogę nawet pokręcić głową, a najchętniej powiedziała bym że mnie to gówno obchodzi to co mówi. W końcu nie wytrzymałam spojrzałam na nią.



-STOP! * odparłam a ona zdziwiona przestała paplać. * Nie mam pojęcia o czym Pani mówi, boli mnie głowa od samego myślenia proszę mnie zostawić samą.



-Ale Laura, jesteśmy jak siostry.



-Dlatego Panią wypraszam, a nie wyrzucam z pokoju.



-Dobrze * odparła smutna po czym wyszła z mojego pokoju. Wiem jestem wredna, ale ja niczego nie pamiętam, a jedyne co chce wiedzieć to mój wypadek, tylko tyle nie interesuje mnie moje poprzednie życie, nie interesuje mnie co się działo, z kim się kolegowałam, jaka byłam. Dostałam od boga drugą szanse a to oznaczało dziewczyno zacznij serio żyć~!!. Długo nie nacieszyłam się wolnością bo do mojego pokoju wszedł wysoki, szczupły blondasek. Uśmiechnął się do mnie po czym zapytał się grzecznie….



-Mogę.? * odparł i czekał aż coś powiem. Wiem, powinnam mu odpowiedzieć, ale mnie zaciekawił. Po za tym przystojny był.



-Jeśli nie będziesz opowiadać bajek na dobranoc to się zgodzę.



-Nie ma sprawy * odparł pokazując rządek białych zębów. Usiadł obok mnie



-Więc co Pana prowadzi do mnie>?



-Zwykła rozmowa Proszę Pani jestem Rick. Rick Coll.



-Witam * odparłam nie wiedząc co powiedzieć.



-A ty wiesz kim jesteś?



-Dobre pytanie, nie wiem, wiem tylko że nazywam się Laura Marano, i  tyle.



-To już dużo, a wiesz to dzięki>?



-Pokazali mi mój dowód osobisty.



-Więc miałaś potwierdzenie tego kim jesteś tak.?



-Dokładnie, czy będziesz zadawać tak irytujące pytania?



-Brawo, pyskujesz. To dobry znak



-Też mi się tak wydaje



-W poprzednim życiu byłaś miła



-W poprzednim życiu>?



-Dostałaś od losu drugą szanse, myślę że zaczynasz od zera



-Wiesz co chyba Cię polubię, bo ta laska co była wcześniej….



-Vanessa.?



-Może, kto to wie, strasznie irytująca laska



-Mówią że taka jest * zaśmiał się a ja delikatnie się uśmiechnęłam



-Nie chce wiedzieć, co się działo w moim życiu przed wypadkiem.



-Na pewno?



-Na 100 procent, uważam że od czasu kiedy obudziłam się zaczynam od zera.



-No i masz racje, będę przy Tobie by Ci pomóc.



-Dzięki….




-Rick, jestem Rick * uśmiechnął się do mnie a ja zmierzyłam go wzrokiem czuje że mogła bym go nawet polubić, ale to jeszcze nie jest czas na to bym miała kumpli, przyjaciół czy kogokolwiek. Chłopak wyszedł z mojego pokoju a ja znów miałam sporo do przemyślenia. Moje pierwsze pytanie i najważniejsze dla mnie to to ,,jak to się stało że byłam w śpiące prawie rok ‘’. Ale to pytanie i wiele innych które miałam w głowie musiały poczekać. Bo wszedł do mojego pokoju Pan doktor.



-Dzień dobry jak się dzisiaj czujemy>?



-Dzień dobry, lepiej znacznie lepiej



-Kości pięknie się zrosły, bolą ale zrastają się tak jak powinny. Dam Ci teraz zastrzyk abyś trochę się przespała.



-Nie spałam czasem za długo już doktorze.?



-Spałaś zdecydowanie spałaś. Ale dostaniesz je z lekami przeciwbólowymi musisz nam trochę odpocząć.



-Panie doktorze zanim zasnę chce wiedzieć tylko jedno.



-Co takiego.?



-Jak doszło do tego wszystkiego?



-Nie teraz, teraz odpocznij w swoim czasie zdradzę Ci to…



-Dobrze, no to inne pytanie. Czy kiedyś sobie przypomnę wszystko>?



-Obawiam się że nie Panienko Marano, obawiam się że nigdy….

Rozdział 75/80 ,,Teraz nasz plan działania. Weszłam jako pierwsza to ja miałam przedstawić się nowo poznanej dziewczynie w Sali. Ostrożnie otworzyłam drzwi, brunetka od razu zaczęła interesować się moją osobą. '' By Vanessa Cullen

 


Perspektywa Vanessy




-Niesamowite tam za ścianą leży Laura, obolała ale żywa * Odparł Rick.



-Tak * odparła szczęśliwa Maia


-Zastanówmy się co możemy jej powiedzieć * Odparła Rydel.




-Co jej możemy powiedzieć? * odparł Rick




-Tak nie możemy jej powiedzieć o Rosie * odparłam



  -Jak do wafla Laura ma nie wiedzieć! * zaczął
Rick.



-zawsze musisz mieć inne zdanie ?! * odparłam mierząc go wzorkiem



-Tak, muszę odkąd stwierdziłaś że fajnie jest zdradzać!! * odparł teraz on w moich oczach pojawiły się pierwsze oznaki łez, ale nie pora nie pora Van walczymy o Laurę.



-To co było między nami minęło, nie mieszaj tych dwóch spraw.



-Ja ich wcale nie mieszam!



-Przestańcie!!! * krzyknęła tym razem Raini , podeszła do nas i stanęła pomiędzy nami. * Jestem tego samego zdania co Vanessa jak i Maia, ale jestem pewna że Rocky jak i Ell są tego samego zdania co ty. Wiem Ross to wasz kumpel, przyjaciel. Ale Laura….. * spojrzała na nas miała łzy w oczach. Rydel dała jej chusteczkę. * Laura od kiedy tylko Ross wyjechał ożyła. W moich oczach pojawiły się pierwsze łzy….



-Ma... Ja dokończę. Chłopcy nie kłócimy się. Nie pora Laura była w śpiące, ledwo ożyła. Nie chce jej stracić jeszcze raz. Wiecie doskonale co stało się kiedy Ross nas opuścił?. Wiecie doskonale co stało się z nią samą. Wiecie jak zaczęła szaleć, bawić się pić, i wgl. Nie chce by przechodziła to samo po raz kolejny…



-Więc chcesz jej tak po prostu wywalić z pamięci Rossa? * zapytał mnie Rocky a ja spojrzałam tym razem na niego.



-Tak, chce dla niej jak najlepiej



-Ona nam tego nie wybaczy * Odparł Rick.



-Wiem, wiem również że mnie i Ciebie nie ma i nie będzie. Wiem to Rick, ale Laura nie może wrócić do tego stanu sprzed śpiączki. To nie była nasza malutka. Ja ja nie chce jej takiej * Spojrzałam po kolej na każdego a potem wyciągnęła rękę przed siebie. * Jeden za wszystkich * poleciała mi kolejna łza, wiedziałam że nie jestem w stanie dalej mówić.



-Zawsze * odparła Maia * nigdy nie przypomnę jej miłość do Rossa odparła kładąc swą dłoń na mojej.
-Nie zdradzę również jak się zakochali w sobie * odparła z łzami w oczach Rydel. Kładąc dłoń na dłoni Mai i przytulając się do niej.



-Nigdy nie dowie się jak on się w niej zakochał * odparł Ell spoglądając na Rydel i kładąc dłoń na jej dłoni. Spojrzał na resztę.



-Przenigdy nie pomyśli o tym że mogła być z nim w związku * odparł Rocky przybił piątkę z Ellem i położył swoją dłoń na jego.



-Dobrze, Laura nie dowie się jak, kiedy, gdzie, dlaczego, po, co, na co i jak było z Rossem * odparł Rick spoglądając na mnie * Ale pod jednym warunkiem. Nie dowie się również o mnie i o Tobie, zamkniemy raz na zawsze Twoją zdradę * odparł a ja dalej zaczęłam płakać. * Nie dowie się że my kiedyś byliśmy razem.



-Chcecie jej całkowicie pozbawić wspomnień! * odparła zła Rydel.



-Nie, Rydel. Rick ma racje, my nigdy nie będziemy razem i lepiej żeby Laura nie wiedziała ze kiedyś byliśmy. Tak jak…. * odparłam ale dokończyła za mnie Maia.



-Tak jak ja i Rocky?, jak moje bujanie się w Rossie? * odparła spoglądając na mnie.



-Tak Maia dokładnie. Od teraz mówimy Laurze wszystkie tylko nie to * moje łzy nie chciały przestać się wylewać czułam że to koniec. Koniec mojej historii mojej zabawy wszystkiego. Tak dokładnie zakończyła się nasza wspaniała 8. Maia z Rockym nigdy już nie związali się. Próbowali, ale ona ciągle kombinowała jak być z Rossem. Ja…. Jest mi przykro to mówić ale zdradziłam Ricka, tak miałam udany związek. Laura udawała związek z Rossem tak oni twierdzili my widzieliśmy wielką szaleńczą miłość…..



Teraz :



Teraz nasz plan działania. Weszłam jako pierwsza to ja miałam przedstawić się nowo poznanej dziewczynie w Sali. Ostrożnie otworzyłam drzwi, brunetka od razu zaczęła interesować się moją osobą. Przez złamane żebra nie mogła się podnieś więc leżała i czekała aż coś powiem. A ja idąc w stronę jej łóżka usiadłam na krzesełku obok i zaczęłam dalej płakać. Jestem zajebista prawda.>? Ale widok połamanej, posiniaczonej brunetki nie należał do przyjemnych. Siniaki pod oczami, maszyna pomagająca jej oddychać, i ten wieczny smutek. Jak tutaj nie płakać?



-Dlaczego Pani płacze.>? * zapytała mnie a ja dalej płakałam. Bałam się jej nawet dotknąć. Bałam się że zaraz jej coś zrobię.



-Pozwolisz mi płakać? * odparłam tylko, nie mogła kiwać głową, ledwo mówiła oddychała to było straszne *Opowiem Ci pewną historię……..

Rozdział 74/80 ,,-Moim lekarzem..? * doktor spojrzał na nas a potem na Laurę. ''


Perspektywa Ella






-Nie jesteś zła że….. * Nie dokończyłem. Stał się najnormalniej w świecie cud Laura otworzyła oczy. Coś pisło. Dziewczyna spojrzała na mnie a potem na Vanesse. Pokręciła głową, a potem znów usłyszeliśmy pisk. Wstałem na równe nogi. Zobaczyłem w oczach brunetki panikę. Nie powiem sam ją miałem tak po prostu obudziła się. Czy jej przegadałem że zrobiła to.



-Vanessa wezwij doktora zanim Laura zacznie krzyczeć * odparłem a Vanessa wyszła pośpiesznie z Sali. Zostałem sam z Laurą. * Proszę Cię nie krzycz.



-Kim jesteś?, dlaczego nie pozwalasz krzyczeć?, dlaczego ta dziewczyna wyszła?, gdzie jest mój lekarz?, Gdzie ja jestem?, czemu mnie wszystko boli?



-Laura wyluzuj trochę



-Kim jest Laura? * odparła a ja myślałem że robi sobie ze mnie jaja. Ale ta panika w jej oczach. Wtedy wbiegła do Sali Van wraz z lekarzem.



-Witam, Laura



-Witam Panie doktorze, co się dzieje?



-Zaraz wszystko Ci wyjaśnię, wiesz kim jesteś?



-nie



-Wiesz kim oni są?



-nie



-Wiesz kim ja jestem?



-Moim lekarzem..? * doktor spojrzał na nas a potem na Laurę.



-Boisz się ich?



-Tak



-Wyjdźcie na chwilę * odparł a my posłusznie zrobiliśmy, no ok ja bo Vanessa była w takim szoku, jak Laura kiedy nas zobaczyła. Spojrzałem przez szybę, a Van chodziła w jedną i drugą stronę.



-Uspokój się ! * odparłem do niej, patrząc co robi * wywiercisz zaraz korytarz



-Ona wróciła, po roku czasu wróciła do nas.



-Na dobra sprawę brakuje dwóch miesięcy do roku * odparłem wiedząc że jeszcze nie dawno myślałem że to dzień.



-Ell, ona się obudziła żyje wśród nas !! * krzyknęła szczęśliwa Vanessa.



-Zadzwoń do reszty



-Zadzwonię zadzwonię * odparła wyciągając tel.

 

Chwila później….



Perspektywa Vanessy



-Ale jak to ma zanik pamięci?, nie ma pojęcia kim jesteśmy?! * krzyknęłam na lekarza bo później spojrzeć na Laurę.



-Nie pamięta nic związanego z wypadkiem, nie pamięta tego co było wcześniej. Proponuję po trochu jej to przypominać.



-Przypominać? * odparła Rydel. * Przecież to potrwa całe życie, mam przypominać jej 16 lat? Jej życia? * odparła spoglądając na nas.



-Tak, po woli ale to bardzo powoli trzeba jej przypominać. Teraz jest nie ruchoma bo jej kości zrastają się po złamaniu, musieliśmy złamać trochę bo źle się zrosły, ale serce tętno i wszystko inne jest już w normie * uśmiechnęliśmy się wszyscy do siebie. Zostając sam na sam bo lekarz poszedł robić obchód.



-Niesamowite tam za ścianą leży Laura, obolała ale żywa * Odparł Rick



-Tak * odparła szczęśliwa Maia.



-Zastanówmy się* odparła Rydl.



-Co jej możemy powiedzieć? * odparł Rick



-Tak nie możemy jej powiedzieć o Rosie * odparłam



-Jak do wafla Laura ma nie wiedzieć! * zaczął Rick.



-zawsze musisz mieć inne zdanie ?! * odparłam mierząc go wzorkiem.



-Tak, muszę odkąd stwierdziłaś że fajnie jest zdradzać!! * odparł teraz on w moich oczach pojawiły się pierwsze oznaki łez, ale nie pora nie pora Van walczymy o Laurę.



-To co było między nami minęło, nie mieszaj tych dwóch spraw



-Ja ich wcale nie mieszam!



-Przestańcie!!! * krzyknęła tym razem Rydel, podeszła do nas i stanęła pomiędzy nami. * Jestem tego samego zdania co Vanessa jak i Maia, ale jestem pewna że Rocky jak i Ell są tego samego zdania co ty. Wiem Ross to wasz kumpel, przyjaciel. Ale Laura….. * spojrzała na nas miała łzy w oczach. Rydel dała jej chusteczkę. * Laura od kiedy tylko Ross wyjechał ożyła. A Raini.  Grubszej kości zbudowana dziewczyna spojrzała na nią a potem na mnie. W moich oczach pojawiły się pierwsze łzy….



-Maia.. Ja dokończę. Chłopcy nie kłócimy się. Nie pora Laura była w śpiące, ledwo ożyła. Nie chce jej stracić jeszcze raz. Wiecie doskonale co stało się kiedy Ross nas opuścił?. Wiecie doskonale co stało się z nią samą. Wiecie jak zaczęła szaleć, bawić się pić, i wgl. Nie chce by przechodziła to samo po raz kolejny…



-Więc chcesz jej tak po prostu wywalić z pamięci Rossa? * zapytał mnie Rocky a ja spojrzałam tym razem na niego.



-Tak, chce dla niej jak najlepiej.



-Ona nam tego nie wybaczy * Odparł Rick