Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 20 do 30. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 20 do 30. Pokaż wszystkie posty

Rozdział 30/30 ,,Przesadzacie Ross nigdy się nie zakochał * odparł Rick '' By Rickier Coll

 Perspektywa Rossa




Od momentu pocałunku starałem się trzymać od dziewczyny z daleka. Dlatego postanowiłem wyrwać się ze szpitala. Wziąłem tel i zacząłem ese ze swoją dziewczyną.


-Co zrobiłeś że się obudziła?! * Odparła nagle do mnie Rydel, spojrzałem na nią po czym wróciłem do swego tel. Nagle zniknął mi z dłoni.



,,Widzimy się dziś?’’

,,Tak, koło 19’’

,,U mnie czy u Ciebie?’’

,,A gdzie wolisz?’’



-Laura była w śpiące, w końcu się ocknęła a ty co umawiasz się na pierdolenie z Anną?! * wrzasnęła a wszyscy, dosłownie wszyscy na nas spojrzeli



-Tak właśnie umawiam się na dobre ruchanie z moja dziewczyną *odparłem rozglądając się * I jakbyś mogła nie ogłaszać całemu światu tego? * odparłem nie co zmieszany tą sytuacją



-Nie wierze * odparła a ja wstałem



-No to w porządku idę na pierdolenie * odparłem specjalnie patrząc prosto w twarz Rydel.



-A idź!, przyjaciółka się ocknęła a ty myślisz  o seksie * odparła siadając na krześle. Spojrzałem na nią



-Od kiedy ja i Marano to przyjaciele?, czy jakiś fakt mnie ominął? * zapytałem, ale nikt się nie odezwał. * Tak lepiej, Nara * odparłem i wyszedłem ze szpitala. Wyciągnąłem zapalniczkę i fajkę. Zanim wsiądę do samochodu musze zapalić nie co się zrelaksować. Teraz mają mnie za nie czułego dupka ale to dobrze, na tyle spokoju.

 

Perspektywa Vanessy





-Sadziłam że zakochał się w Laurze, ale to moja jakaś głupia wyobraźnia * odparłam siedząc obok Ricka



-To nie jest wyobraźnia * odparła Maia patrząc na mnie. Spojrzałam na nią



-No właśnie przecież mieli już tyle sytuacji aby mogło coś między nimi dojść. Chociaż by mecz, kiedy Ross oberwał pobiegła szybko do niego.



-Albo wypadek, czy Ross nie był pierwszym, który pobiegł do niej. Gdyby mógł otworzył by jej drzwi widziałam to w jego oczach * odparła Rydel



-Przesadzacie Ross nigdy się nie zakochał * odparł Rick



-Skąd wiesz to Rick? * zapytałam patrząc na niego.



-Ross to typowy Bad boy, on kocha panny na jedną noc i tyle. Nie widzi siebie w związku. Nie jest uczuciowy nie wie co to miłość.



-Ciekawe * odparła Maia, opierając się o ścianę. * Ja widzę ich razem zakochanym patrzących sobie w oczy i mówiących kocham Cię.




-Nie mylisz to czasem ze mną i z Toba? * odparł do niej Rock



-Nie Rocky to nie my to oni. * odparła * Wyobraźcie sobie że Laura i Ross się o coś pokłócili, ale oboje coś do siebie czują. I nie nie przerywać mi. Laura wybiegła bo nie mogła już znieść tego wszystkiego.  Ross jak zawsze był debilem, nie powinien tego robić ani jej tego nie mówić, ale zrobił to złamał ją powiedział że się zakochał, powiedział że kocha ją. A ona?, nasza brunetka  nie przyjęła tego dobrze odparła żeby spadał i na zawsze zajął się podrywaniem dziewczyn co wychodzi mu najlepiej. Laura biegła w nieznaną drogę aż zaczął padać deszcz. Była w rozsypce, jak on mógł zepsuć ich znajomość. Jak mógł wyznać że ją kocha mimo że oboje wiedzieli że się nienawidzą.  Że nie mają sobie nic do powiedzenia oprócz spierdalaj. Ross jednak się nie poddawał chciał zawalczyć o te miłość, chciał aby ona zrozumiała że jest dla niego najważniejsza i że jego podrywy w szkole  skończyły się w chwili kiedy zrozumiał. Kiedy zrozumiał że się zakochał. Pobiegł za nią, deszcz był tak intensywny że nie widział drogi, aż dobiegł dobiegł do miejsca gdzie stała Laura obrócił ją w swoją stronę. Dziewczyna płakała.



-Idzi stąd



-Nie mogę



-Możesz



-nie mogę bez tego * odparł delikatnie głaskając jej twarzy by zaraz po tym musnąć jej usta, dziewczyna oddała chociaż nie powinna, wiedziała jednak że sama się zakochała i dłużej tego nie może ukrywać.







-Jesteś pierdolnięta * odparła Vanessa śmiejąc się i przy okazji przerywając.



-Prędzej przestane palić niż ta dwójka coś do siebie poczuje * odparł Rick robiąc cudzysłów w zdaniu ,,Niż ta dwójka coś do siebie poczuje ‘’. A ja zaśmiałam się.



-Ej, przestańcie zawsze można pomarzyć że cała nasza 4 zakochała się w szkolnych łobuzach.



Perspektywa Ralffi



Zastanawiałem się ale tylko na chwilkę. Ale tylko przez chwile jakby to było gdyby Ross i Laura byli razem…. A moja wyobraźnia….?/…….



Gdzieś w głowie Ralffiego......


Laura jak zawsze siedziała na murku i czekała na Rossa. Coś grzebała w torebce ale nie zdążyła tego znaleźć bo chłopak pojawił się i łapiąc ją w tali zrzucił z murku w swe ramiona. Spojrzeli na siebie raz jeszcze aby nastąpił pocałunek. Całowali się długo i namiętnie. Aż przerwał im głos niosący się w korytarzu jak i na dworze ich szkoły…



-Ross Lynch i Laura Marano proszeni do gabinetu Pana Dyrektora, natychmiast!!!!! * Spojrzeli na siebie po czym zaczęli się chichrać.



-Coś narobił? * zapytał brunetka śmiejąc się uroczo do swego chłopaka.



-Pobiłem się wczoraj z jednym kolesiem, a ty gwiazdo? * odparł łapiąc ją za dłoń.

Rozdział 29/30 ,,Laura była w śpiące, w końcu się ocknęła a ty co umawiasz się na pierdolenie z Anną?! '' By Vanessa Cullen

Perspektywa Vanessy



-Nie było w Twoim życiu takiej dla której mógłbyś zrobić coś romantycznego?. * zapytała go Maia.  To było jak uderzenie piorunem, słowa Mai dotarły do mnie tak nagle. Wiem że Ross coś powiedział wiem to na pewno jednak... Ja...* Ross?! * Nie wiem czy to był okrzyk czy pytanie. Zmierzyłam go wzorkiem a on spojrzał na mnie. Wiedziałam że on wie, on się domyśla że ja wiem…. Ależ oczywiście.  Przypomniałam sobie kilka sytuacji…..

 






Odpalaj i czytaj :) 




Po pierwsze kręgle :

-Dobrze, teraz zrób wykrok tą nogą * odparł dotykając jej uda. *Tą zostaw. * odparł dotykając jej pupy. My patrzyliśmy na to zakładając się w myślach kiedy mu przywalali. Jednak nie zrobiła tego. * Spoko spoko wiem, nie musisz mówić głośno.* Teraz prawa, lewa prawa ii * Szli razem aby po chwili wyrzucić kulę…. Widziałam jak  Laura wdycha jego perfumy zamiast skupić się na rzucie. Aż w końcu wrzucili a zamiast spojrzeć na kulę, patrzyli na siebie totalnie na maxa zajęci sobą.


Po drugie nasza wspólna nauka : 
-Jeszcze raz idioto, najdalej wysunięte punkty Ameryki Północnej jako części świata * Laura spojrzała na blondyna lecz ten coś odpisywał dlatego wściekła wzięła mu ten tel i szybko coś odpisała.

-co ty robisz?!



-Weźmiesz ty się do nauki?! * odparła brunetka wkładając sobie tel między nogami a udami.



-myślisz że tam nie sięgnę? * odparł zerkając na jej uda.



-Myślę że nie Ross !! * krzyknęła kiedy ten włożył rękę by dostać się do tel. Laura robiła unik próbowała wszystkiego, ale on mimo wszystko zabrał jej tel i wstał. Wziął do ręki podręcznik dziewczyny a ona biedna mimo wszystko próbowała go dosięgnąć.



-Czekaj musze sprawdzić odpowiedź



-Ross * warknęła stojąc na palcach. W jednej sekundzie on objął ją w tali, a ona dotkała jego klaty by mogli swobodnie spoglądać w swoje oczy. Brunetka szybko uciekła z jego objęć.



-A pierdul się najwyżej nie zdasz i zostaniesz rok w tej samej klasie * odparła po czym spojrzała na nas wszystkich.



Po trzecie na meczu koszykówki :


Laura stała nie spokojnie,. Czuła że coś jest nie tak. Skakała  z nogi na nogę, bacznie obserwując jednego zawodnika.



-NIE, ROSS!!!!!!!!!!!!! *Wydarła się po czym zbiegła ze schodów i szybko pobiegła na boisko. My pobiegłyśmy za nią. Wiedząc że naszemu kumplowi coś jest.



-Ross *Spytała podbiegając do niego.  



-Laura * Pomogli mu usiąść a Laura klęknęła przed nim



-Chyba się nie poddasz co Lynch?



-No chyba  w to wątpisz Marano.. * zaśmiali się wpatrując w siebie. A my wraz z Laurą ruszyliśmy w stronę trybun.



-Ktoś się kocha w Rossie Lynchu * zaczęła Rydel



-Nie, nie kocham się w Rossie Lynchu, jestem jego opiekunką i tylko tyle nas łączy * odparła na co Maia prychłam.



 No i po czwarte wypadek Laury :


Mimo że Ross przyszedł z Anną. Nie odrywał wzroku od samochodów. A zwłaszcza jednego wiem, bo go obserwowałam. Jego dziewczyna mogła poczuć się nie doceniona, olewana itp., ale w tej chwili tylko Laura była najważniejsza. Nagle wstał, Laura miała minąć zaraz metę, i nie byłam pewna czy to przez to. Ale on zaczął się denerwować, nerwowo spoglądał to na samochód brunetki to na jej załogę. Nagle zrozumiałam, mimo że dziewczyna przekroczyła metę jechała dalej z dużą szybkością. Spojrzałam na Rossa który coś mówił ale sama wstałam by spojrzeć na to wszystko. Laura zaczęła kręcić oponami, aby wyrobić zakręt?, nie wiem nie znam się na tym usłyszałam tylko wrzask blondyna.


 

-LAURA!!!!! *Wydarł się w tej samej chwili w której samochód przywalił w mur. Zaczął biec, nie zwracając na nas uwagi. My biegliśmy razem z nim. Wiedząc że zaraz nas wywalą biegliśmy na arenę. Ross podbiegł do niej a my staliśmy sparaliżowani tuląc się do chłopaków.




Wróciłam do rzeczywistość spojrzałam na blondyna który teraz szperał coś w tel. Więc Leon miał racje on jest zakochany w niej, dlatego się tak denerwuje, dlatego udaje obojętnego dlatego się martwi. On naprawdę miał racje.




 

Perspektywa Rydel



Tak bardzo cieszyłam się że Laura była wśród żywych, jednak nie rozumiałam jednego. Przez miesiąc próbowaliśmy wszystkiego aby się ocknęła wszystkiego od głośniej muzyki do… No właśnie co zrobił Ross Lynch dla Laury że się ocknęła?. Czy kiedyś się dowiemy. Podeszłam do niego.


-Co zrobiłeś że się obudziła?! * odparłam stojąc przed nim, spojrzał na mnie a potem wrócił do swojego tel. Odebrałam go i przeczytałam to co pisał ese sobie w najlepsze z Anną.



,,Widzimy się dziś?’’



,,Tak, koło 19’’



,,U mnie czy u Ciebie?’’



,,A gdzie wolisz?’’



-Laura była w śpiące, w końcu się ocknęła a ty co umawiasz się na pierdolenie z Anną?! * wrzasnęłam na niego, aż wszyscy nasi przyjaciele na nas spojrzeli i inni pacjenci.



-Tak właśnie umawiam się na dobre ruchanie z moja dziewczyną * odparł Ross * i jakbyś mogła nie ogłaszać całemu światu tego? * odparł nie co zmieszany -Nie wierze * odparłam patrząc na niego.





Ps. Ból zęba, macie też tak?. jeden dentysta jest do bani nie naprawi czytaj nie wyczyści zęba jak się należy. A potem ból nie do zniesienia ;(. Teraz  mamlam jedzenie nie mogę gryź i mam wycięte dziąsło by mogła do końca wyjść ropa ;(.....



Rozdział 28/30 ,,Dowiesz się w swoim czasie '' By Rocki Max

Perspektywa Vanessy



-Idę po lekarza



-A po co, chcesz żeby nas wywalili,.? * zapytał Ralffi



-Nie, ale Laura się obudziła, może jakieś prochy na ból albo coś jej da



-Przesadzasz



-Sam przesadzasz, chyba ze chcesz żeby Laura siedziała tutaj nie wiadomo ile * odparłam a Ralffi się już nie odezwał. Wyszłam z Sali zerkając przy wyjściu jeszcze na Rossa. Co się stało przed naszym przyjściem. Jakim sposobem obudził Laurę, jak mu się udało?. Czy naprawdę wydarł się na nią aż tak że się ocknęła?. Przecież by mu odpyskowała i byśmy to słyszeli. Nie to nie możliwe. A jeśli ta dwójka coś do siebie….?



-Panna Cullen?



-Tak, Laura Marano z Sali 316 się ocknęła.



-Już idę * odparł zostawiając mnie samą. Zawróciłam do Sali mojej brunetki. Kiedy weszłam Rossa już nie było. Czyżby teraz ukrywał się przede mną i setką pytań.



-Gdzie Ross? * zapytałam podchodząc do Ricka i tuląc go.



-Ma się spotkać z Anna * odparł mój chłopak




-A więc Rick i Van są razem ok. To było przed wypadkiem. Rydel pocałowała się z Ralffim i też zaczęli ze sobą kręcić. Ale Mia i Rocky tylko ze sobą kręcili bez pocałunku. Jak do tego doszło.?



-Dowiesz się w swoim czasie * odparł Rock



-Ale ja chce wiedzieć teraz ! * odparła lekko się uśmiechając



-A ja chce wiedzieć jak Ross Cię obudził..? * odparłam ale do Sali wszedł lekarz, cholera.



-Dobra, rozejść się muszę zbadać pacjentkę.



-Jasne jasne, nie odpuszczę wam, jeszcze opowiecie mi jakim cudem jesteście razem.



-Ależ oczywiście, a teraz odpoczywaj Marano * odparła Mia śmiejąc się i wychodząc jako ostatnia.



Perspektywa Rydel



Laura nie odpuszczała chciała poznać, jakim cudem Maia i Rocky są razem. Od kiedy no… Więc męczyła tych drugich jak tylko się pojawiliśmy.




-Ok, ok ale uspokój się powiemy Ci jak to było * odparła Maia.



-Dobrze to czekam * odparła Laura, próbując się dobrze ułożyć, ale nikt nie chciał jej pomóc. Spojrzałam na Rossa, ale ten siedział wygodnie i się nie poruszył. Może naprawdę między tą dwójką nie ma nic?. Podeszłam ja i poprawiłam jej poduszkę. Delikatnie pisnęła, ale tak cicho że słyszałam ja i jeszcze jedna osoba, blondyn. Delikatnie drgnął nogą by się podnieś, jednak opanował nerwy i siedział dalej.


 

Perspektywa Mai



-Już wygodnie? * odparł  siadając na łóżku brunetki. * A wiec tak. Było to zaledwie miesiąc  temu, ale mam wrażenie jak wczoraj.



-Boże romans się zaczyna * szepnął Rick przez co oberwał od wszystkich dziewczyn wzrokiem



-No dobrze, skończyłam na tym że miałam wrażenie jakby to było wczoraj. Uczyliśmy się wspólnie z Rockym w bibliotece. Nikogo nie było byliśmy tylko my i książki. Ale oczywiście jeśli dwie osoby które coś do siebie czują są blisko siebie i nie wiedzą jak wyrazić to słowami tylko wpatruje się w siebie. Tego po południa nic się nie nauczyłam, nic a nic. Rocky również. Oblaliśmy Szekspira zajęci własną miłością. Ale do rzeczy, coś niby się uczyliśmy, próbując w spokoju się uczyć. Zaczęłam ciężko oddychać, myśląc o ustach Rockego, on również zdjęłam koszulkę by zostać bluzce na ramiączkach ale było mi strasznie gorąco, on zrobił to samo. W końcu spojrzałam na niego. Byłam pewna że to to, byłam pewna że zaraz mnie pocałuje. Ale nie on zapytał się….



-Pożyczysz mi długopis? * odparł a my zaśmialiśmy się wszyscy.



-Dałam mu go i znów wróciłam do nauki. Wtedy pojawił się pierwszy koleś z różą. Byłam w szoku. Piękna czerwona sztuczna róża. Chciałam zapytać o co chodzi tym bardziej że mój kompan do nauki się nawet nie interesuje. No ale nic. Wróciłam do nauki, aby pojawił się kolejny z dwiema różami. On również wręczył mi tym razem świeże kwiaty i znikł bez słowa. Kolejny pojawił się z czterema. I nic wściekła spojrzałam na Rockego ale on dalej nic, pomyślałam czyżby totalna olewka mojej osoby?. Pojawił się jeszcze jeden i wręczył i 5 kwiatów. Obróciłam się do niego by nawrzeszczeć, ale ktoś mnie powstrzymał to Rocky klękał przede mną z ostatnią różą ze zestawu i odparł.



-Jak zwiędnie ta pierwsza to przestanę Cię kochać * odparł a ja uklękłam razem z nim by mógł solidnie mnie pocałować.



-Boże jak słodko!!! * odparła Laura zachwycona.



-no nie, nie powiedziała bym że nasz kumpel to taki romantyk * odparł roześmiany Ross.



-A ty?, kiedyś zrobiłeś coś podobnego.>?, dla dziewczyny w której się zakochałeś? * odparłam patrząc na blondyna. Wszyscy oprócz niego zaczęli się śmiać.




-Nie Ross lynch nie robi nic by dziewczyna się dowiedziała o jego uczuciach. On je po prostu bzyka * odparła Vanessa mierząc go wzorkiem. Chłopcy się chichrali, a my nie byłyśmy zadowolone. Ross spojrzał na Vanessę a potem na Laurę.


-Dokładnie Lauro, ja je tylko bzykam 






Rozdział 27/30 ,,No i to kwiaty od niego * odparł jak z dupy Ross.'' By Ross Lynch


Perspektywa Rossa…





Miesiąc później :

 

 

Spoglądałem na tablice ogłoszeń. Czekałem na pojawienie się Vanessy, a przy okazji musiałem to przeczytać.

 

 

Najlepsze uczennice :

 

4. Rydel Son 90%

3. Maia Mitchel 95 %

2. Vanessa Cullen 93%

1. Laura Marano  100%

 

  Najlepsi uczniowie :

4. Rick Coll 85 %

3.Ellithon Ralffi. 90%

2. Rocky Max 91 %

1. Ross lynch 100 %


-Długo na to czekaliśmy * odparła Van  opierając się o moje ramię. Zerknąłem na nią. * Masz ochotę urwać się z lekcji i jechać do niej?



-Jeszcze pytasz? * odparł Rick. Szybko zmyliśmy się ze szkoły, wiedząc że Maia, Rydel, Ralffi i Rocky są w szpitalu z Laurą. Wpakowaliśmy się w mój samochód i ruszyliśmy w stronę szpitalu. Kiedy mijaliśmy pielęgniarki nic do nas nie powiedziały. W końcu widzą nas calutki tydzień u dziewczyny. Gdzie jej rodzice byli przeszło z 4 razy. Za bardzo byli zajęć. To zresztą była totalna porażka ale nie ważne. W poczekalni siedziała Maia i Rydel. Chłopcy siedzieli u Laury.



-Cześć



-Cześć, co wy też zmyliście się ze szkoły? * zapytała Rydel patrząc na nas



-Tak, myślisz że możemy siedzieć w budzie gdzie nie ma najseksowniejszej uczennicy? * odpowiedział.


-Jesteśmy na liście najlepszych uczniów * odparłem na starcie



-Naraźcie to debil zrozumiał. Mam nadzieje że będzie chciał byśmy wrócili do kosza * odparł Rock tuląc Maie do siebie. Tak zostali oficjalnie parą. Cała szkoła szalała ale to nic.



-No nie wiem.. Masakra jakaś * odparł Ralffi a ja się zaśmiałem. Z pokoju wyszła zapłakana Vanessa z Rickiem. Wstałem, moja kolej. Przecież po coś tutaj przyszedłem. Wszedłem do jej sterylnie białego pokoju. Bez klamek. Nie no żarcik. Biały pokój z brązowymi drzwiami. Zamknąłem je i spojrzałem na dziewczynę. To dziwne widzieć ją spokojną w jednej pozycji zawsze. Zabawne Laura Marano spokojna. I wtedy uderzyła mnie jedna myśl. A co gdybym ją pocałował, a ona się obudziła?. Jak w tej bajce?., o książnice.?.



-Raz kozi śmierć * odparłem i usiadłem na jej łóżku. Schyliłem się do niej by musnąć jej usta. Chciałem się od razu oddalić ale ona odwzajemniła pocałunek!. Tak odwzajemniła. A każdy jej dotyk był pieszczotą dla moich warg. Nie chciałem tego zakończyć i ona tego również. To było coś, poczułem jakby me serce dopiero teraz zaczęło serio bić. Dopiero teraz było gotowe. Dopiero teraz zaczęło żyć. Oddaliłem się od niej a ona otworzyła oczy i spojrzała na mnie swoimi pięknymi ciemnymi oczami. * Boże, obudziłaś się!, pocałunek, udało się!



-Nie, tabletki przeciwbólowe przestały w końcu działać * odparła próbując się podnieś, ale zamiast tego usłyszałem słodziutkie * Ałł



-Co, jest co jest!!! * wbiegły do Sali dziewczyny



-Coś ty jej zrobił?! * krzyknęła Van z pełnymi oczami łez. Pobiegła do Laury i mocno ją do siebie przytuliła, przez co znów usłyszeliśmy



-Ałł!! * kiedy Van się od niej odsunęła  spojrzeliśmy na siebie niepewnie. Oboje nie chcieliśmy tego zdradzić.



-Wyzwałem ją, no bo ile śpiąca królewna może spać! * odparłem wstając z jej łóżka i poszedłem do okna. Jak się kurwa otwiera to okno.



-Laura, nareście spałaś miesiąc. Ile jeszcze chciałaś przespać? * odparła Rydel delikatnie ją tuląc



-Tak się cieszę * odparła Mia, siadając po drugiej jej stornie. I biorąc Laurę za rękę.



-Nareszcie ktoś będzie mi przeszkadzał w czasie lekcji * odparł Rick



-Cieszę się malutka * odparł Rock



-W końcu Laura ile można spać, dobrze że Ross nawrzeszczał na Ciebie i się obudziłaś * odparł Ralf podchodząc i całując ją w policzek. Ona spojrzała na mnie a ja na nią. Co ja najlepszego zrobiłem, obróciłem się do okna by móc na nią nie patrzeć. Jestem kretynem jeśli myślę że nikt się o tym nie dowie.  Zacząłem ciężko oddychać. A po za tym strasznie się denerwuje……

 

Perspektywa laury




Ross mnie pocałował pocałował!!!. Spoglądałam na niego bojąc się tego co właśnie się stało. Dzięki bogu że nie miałam już komputera pokazującego prace serce, mam wrażenie że czułam jakby przepływ pompowania mojego biednego serca. Wszyscy zaczęli mnie przytulać całować. A mnie tak strasznie wszystko bolało, i tak strasznie chciałam pogadać z Rossem. Przecież oni nie mogą się dowiedzieć, co między mną a nim zaszło. To strasznie mi przeszkodzi, to strasznie mi przeszkadza.



-No to jak na Ciebie wydarł się Ross, a ty nic mu  nie odpowiedziałaś? * zapytała mnie Mia, zerkając na mnie, a ja przestałam lampić się na Rossa.



-Daj spokój to palant. Myślał że darciem się coś zdziałał. A tak wgl wygrałam?, co z Maxem?



-Maxa uratowałaś, nie ma nawet zadrapania, tylko zemdlał.



-No i to kwiaty od niego * odparł jak z dupy Ross. Podając mi karteczkę z kwiatków.

,,Wracaj szybko do zdrowia Marano ‘’



Zaśmiałam się melodyjnie, ale znów mnie zabolało.



-Co mi jest?



-Masz połamane wszystkie żebra. Złamaną rękę i ponoć wstrząs mózgu…



-Tak Rocky i dlatego pamiętam głównie Ciebie * odparłam w wszyscy  zaczęli się śmiać.







NIESPODZIANKA Rozdział 26/30 ,,-LAURA!!!!! * wydarłem się w chwili kiedy od jej strony samochód przywalił w murek.'' By Ross Lynch


Perspektywa Rossa…



Laura to niesamowity kierowca, pierwszy wyścig wygrała. A my zapatrzeni w nią jak w nasz chodzący ideał, zastanawialiśmy czy powtórzy wygraną za 100 okrążeń . Również dziewczyny nie odstępowały jej samochodu nawet na sekundę. Zabawne no nie?. Dziewczyny. Jedyna osoba która miała wszystko gdzieś to Anna, ona chciała iść i się zabawić. No ja bym mógł się z nią zabawić jednak chciałem wiedzieć czy brunetka wygra. Nagle coś poczułem, zobaczyłem jak jej baza panikuje i jak wszyscy wokół wariują. Zaraz przekroczy linie mety, dlaczego wariują. Wybiegłem z loży. A za mną cała reszta. Nie byli tak szybcy jak ja. Kiedy wbiegłem do loży zespołu Laury zobaczyłem tylko Panikę. Laura przekroczyła metę wygrała, ale dlaczego jedzie?



-Usłyszałem tylko że ma problem z biegami. Ale z pewnością siadła jej elektronika, i hamulec. Jeśli nie wyhamuje wpadnie w tą ścianę. * Obróciłem jak na zawołanie głowę i zobaczyłem jak Laura blokuje koła, by wyrobić na zakręcie. Dawała je na max ale nie w tą stronę co trzeba, kierowała je na siebie a to znaczy.



-LAURA!!!!! * wydarłem się w chwili kiedy od jej strony samochód przywalił w murek. Niby gówno a nie murek jednak siła była tak duża, a huk tak potężny. Zacząłem biec w jej stronę. Nie interesowało mnie to że nie mogę tam być. Najważniejsza była Laura. Gościu który z nią jechał był przytomny, pokazywał ratownika żeby to ją ratowali bo jemu nic nie jest. Dlatego również dzięki przyrząd zaczęli wycinać drzwi by się do niej dostać. Kiedy im się udało. Szybko do niej podbiegłem. Nie była przytomna jej puls był słaby i lekarze od razu się nią zajęli.



-Młody człowieku nie możesz być tutaj.



-Ale musze



-Zrozum że nie możesz, jedz za nami do szpitala * odparł kiedy ją zabierali na noszach. Z maseczką na twarzy, zakrwawioną głową, i podłączonym aparatem do serca. Spojrzałem na tego kolesia co jechał z nią.



-Postanowiła mnie uratować nic nie mogłem zrobić.



-Tak, wiem, to ona cała Laura.



-Ross!!! * krzyknęła Vanessa biegnąc w moją stronę



-Który szpital? * zapytała Mia, która przybiegła pierwsza.



-Nie wiem jedźmy za nimi.



-Ok * odparł Rick za którym pobiegłem. No tak musieliśmy podzielić się na dwa samochody, ja oczywiście mimo że jeden samochód był mój nie mogłem prowadzić nie byłem w stanie. Ona zrobiła to specjalnie, specjalnie aby uratować tego kolesia. Czy ich coś łączy>?



 

Perspektywa Vanessy




Zadzwoniłam do prawnych opiekunów Laury, bo jak tylko dojechaliśmy do szpitala. Nikt nic nie chciał powiedzieć 8 gówniarzy którzy przyjechali zaraz za karetką. Ross chodził nerwowo w ten i powrotem. Rick z nerwów tupał nogami, jakby było mu zimno. Rydel płakała a czuły Ralf przytulał ją do siebie. Siedzieliśmy bite 4 godziny a mimo to nic nie usłyszeliśmy. Drzwi do których ją zabrali wcale się nie otwierały. Nie pojawił się ani czerwony ani zielony znaczek sygnalizujący że już po. To straszne a jeśli Laura jest w ciężkim stanie. Aż w końcu wyszedł Lekarz.




-Panie doktorze co dzieje się z Laurą Marano? * zapytał jako pierwszy Ross byłam w szoku.



-Nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie.



-proszę udzielić nam odpowiedzi. Panie doktorze * i on na tyle spokojny?, przewróciłam oczami.



-Jej rodzice się pojawią, ale najwcześniej za kilka godzin bądź dni, jesteśmy jej jedyną rodzinę Proszę Pana * odparłam stojąc obok Rossa



-Dobrze Laura ma wstrząs mózgu, straciła


przytomność zaraz po uderzeniu w głowę.  Jej serce przestało przez moment pracować, a potem  przez jedną chwilę się wahało czy walczyć czy nie * Ross chciał mu przerwać ale nie zrobił tego. * Ma zaburzenie równowagi. Złamaną rękę. Oraz wszystkie partie żeber. Musieliśmy żywcem prostować jej rękę i żebra. I jeszcze jedno * lekarz spojrzał na nas wszystkich * Laura nie chce się obudzić.




-Że co? * zapytał oburzony Ross. Spojrzałam tym razem na niego zdziwiona * To znaczy jak to? * odparł poprawiając się, czy ty myślisz że ja nie widzę. Lekarz jeszcze raz spojrzał na nas po czym po prostu nas zostawił. 
Wstałam i sama zaczęłam chodzić w te i powrotem. Ale Rick doszedł mnie i mocno mnie do siebie przytulił. Wtuliłam się w niego i zaczęłam szlochać. Tyle tyle zostało nam z  naszego weekendu. naszego 





Rozdział 25/30 ,,Tak jestem.... Laura to coś, czego nigdy nie czułam i wiem że Rydel i Van też to czują. My jesteśmy zakochane w tych łobuzach '' By Maia Mitchell

Perspektywa Mai




Wyciągnęłam Laurę na spacer, chociaż tego strasznie nie chciała. Ciągle płakała, nie miała zamiaru nikomu się pokazywać, dlatego poszłyśmy do parku. Usiadłyśmy na ławce przy fontannie.



-Tak mi przykro, naprawdę bardzo mi przykro * odparłam również płacząc.



-Jesteś w nim zakochana? * zapytała mnie patrząc na mnie szklącymi się oczami



-Tak jestem * odparłam pewna siebie * Laura to coś, czego nigdy nie czułam i wiem że Rydel i Van też to czują. My jesteśmy zakochane w tych łobuzach * odparłam szczerze czekając na jej reakcje. Jednak nie nachodziła nie było płaczu nie było wrzasku nic nie było. Siedziałyśmy tak w ciszy, a ja bałam się że z Laurą jest coraz gorzej. Jednak po dłuższej nie co chwili, oj za długiej zdecydowanie sądzę odezwała się.



-Jak miała bym przeciwstawić się miłość?, nie rozumiem ich. Ralffi od razu pochwalił się chłopakom tym że miał swój pierwszy pocałunek z Rydel. A ona?, co ona czuje?, może go nie lubi jednak?, przecież powinna skakać ze szczęścia.



-Skakała bym ale bałam się * odparła Rydel siadając przed Laurą. Złapała ją za obie dłonie. * Bolało mnie to że nie mogę podzielić się tym z przyjaciółką.




-A ja, a ja!, wcale nie szaleje za Rickiem o nie, on mnie tylko pocałował. To nic nie znaczy * odparła Van siadając koło Laury * doskonale wiesz że bym Ci wszystko powiedziała. Przecież jestem plotkarą.



-Jak mogłyście bać się mi powiedzieć>? * zapytała raz jeszcze Laura. * Vanessa od dnia kiedy obroniłaś mnie przed tym chłopcem minęło już tak wiele lat. Dziewczyno!!!, a ty nie pamiętasz naszego pierwszego spotkania?, zmierzyłyśmy się która jest lepsza w podrywaniu.



-I wygrałaś * zaśmiała się do Laury Rydel.



-No i ty Maia. Kochanie, gdybyś nie przeprowadziła się 1056 raz nigdy byśmy się nie spotykały * odparła tuląc mnie do siebie, a ja przytuliłam ją.



-Tak bardzo was kocham!! * odparła Vanessa przytulając się do pleców Laury.



-Ej ja też was kocham!!! * krzyknęła Rydel tuląc naszą trójkę. Kiedy się od siebie oderwałyśmy zaczęłyśmy się śmiać.







-Jak mogli nas poróżnić łobuzy.



-Oj bo to łobuzy…. * zaczęła Rydel ale Laura nie pozwoliła im do kończyć.



-Proszę was, nawet nie wspominajcie, jeśli ich kochacie to śmiało bądźcie z nimi ale błagam was mamy zadanie do wykonania * odparła Laura a my zaśmiałyśmy.



-Po pierwsze Vanessa i Laura muszą wrócić na listę, po drugie trzeba jakoś dostać się do tego teatrzyku pokażemy kurwa klasę. Po trzecie….



-Musze wygrać jutrzejszy wyścig * odparła brunetka a ja spojrzałam na nią.



-Boże a ty nawet nie miałaś jazdy próbnej* krzyknęłam.



-Wiem, ale jakoś to będzie



-Jakoś?, a jeśli się zabijesz?



-Oj nie przesadzaj, nie pisz mi czarnego scenariusza.



 

Perspektywa Laury….

 

Dzień wyścigu…..




Siedziałam już w samochodzie, dziewczyny siedziały na trybunach a ich ideały razem z nimi. Ross przyprowadził…. Jak jej to było.?



-Laura? * zapytał się mnie mój pilot.



-Tak?



-Wszystko jasne?



-Tak próbuje się skupić * odparłam a ten jak na zawołanie się zamknął. Siedziałam w moim samochodzie, dziewczyny siedziały na trybunach w towarzystwie swoich ideałów. Czyli naszych szkolnych łobuzów. Ross też przyprowadził jakąś. Ponoć są w doskonałym związku i dobrze. A teraz o mnie….No dobra…..Szybko…. Szybkość……..Szybkość…… ( Niczym kreskówka Auto ). Jestem Laura Marano mam 16 lat. Chodzę do pierwszej klasy Liceum. Jestem uważana za najładniejszą dziewczynę w szkole. Kocham się uczyć. Dlaczego Ross przyszedł z inną laską?. Co!. Laura uspokój się co Ci odwala. Ross ma inną dziewczynę…..Jeszcze raz spokój….. Laura Marano mam 16 lat, chodzę do pierwszej klasy. Jestem najładniejszą dziewczyną. A mimo to i tak przyszedł z jakąś laską>?. Zaraz się rozkleję.




-Laura..?



-Tak, czy możesz ciszej myśleć? * zapytał mnie pilot.



-Jasne przepraszam * odparłam patrząc na niego. Cieszyłam się że nie jadę sama. Przez radio odezwał się drugi pilot pomocnik, daje wskazówki itp.



-Laura, na spokojnie. Dzisiaj są dwa konkursy. Dasz radę. Wierze w Ciebie.



-Wiem * zaśmiałam się. Ruszając, spokojnie wyjechałam z boksu by dojechać do mojej linii. Startowałam z 16. Moje szczęśliwa Liczba jak zawsze.



Trener miał racje pierwszy wyścig to bułka z masłem wygrałam. Jednak czekał mnie kolejny 100 kółek i największy rywal na świecie Domino. Jednak ja skupiałam się na okrężnicach . Na niczym innym.



-Laura, doskonale uważaj na numer 58 ciągle na ogonie.



-Nie ma problemu. * odparłam, ale nagle poczułam że coś jest nie tak  z biegami.



-Mam problem z biegami * odparłam ale nikt mi nic nie odpowiedział. Minęła 100 okrążenie i metę a mój samochód dalej jechał.   * Andrew, Andrew!!! * wydarłam się ale drugi pilot mnie nie słyszał. Za to Max spojrzał na mnie czułam to.



-Co się dzieje? * odparł nie co zmieszany.



-Siadła mi elektronika, nie słyszę bazy. * odparłam chcąc nie co przyhamować. * I hamulce.



-Co?! * warknął Max.



-Chce powiedzieć Ci tylko to że przed nami naj niebezpieczniejszy zakręt a ja nie mam ani płynu w biegach, ani sprawnego hamulca.




-Co zamierzasz zrobić? * zapytał kiedy zaczęłam kręcić opony w drugą stronę.



-Uratować Ciebie * odparłam czując już całkowity nacisk na bok kół.



-Zwariowałaś!



-Nawet mnie nie denerwuj, to są ostatnie chwilę mojego życia * odparłam próbując jednak wyhamować biegami. Ale to nic, miałam wrażenie że mój samochód jedzie jeszcze szybciej. Przywaliliśmy w ścianę, samochód tak pięknie skręcił że to od mojej strony wbiło. Max był cały. Spojrzałam na niego po raz ostatni. Po czym zemdlałam…..