Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 30 do 40. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 30 do 40. Pokaż wszystkie posty

Rozdział 40/40 ,,Dokładnie Ross Lynch to nie partia dla Ciebie on jest taki taki płytki. A ty jesteś cudowna, mądra i zabawna chcesz cierpieć przez kogoś takiego jak on? '' By Laura Marano

 

 

Perspektywa Vanessy






No z dwie sceny mamy wyćwiczone na amen. Teraz się nie dziwię że potrzebujemy 5 miesięcy jak by będziemy co próbę trenować jedna albo dwie sceny z 2 godzinnego filmu. Właśnie szłam z Rydel, Laurą i Maią. Dwie ostatnie ze sobą nie rozmawiały. Nie rozumiałam tego tym bardziej że Laurę nie interesował Ross, a Maia była w nim zakochana. Postanowiłam spróbować.



-Zamierzasz po rozmawiać z Rossem? * spytałam Mai



-Tak, powinnam tym bardziej że przez kogoś wie co czuje * kątem oka zauważyłam że Laura dostała wiadomość i zaczęła na nią odpisywać. Z tego co wiem chłopcy mają trening więc z kim pisała?.



-Nie wiń Laury wkurzyła się



-Dokładnie Ross Lynch to nie partia dla Ciebie on jest taki taki płytki. A ty jesteś cudowna, mądra i zabawna chcesz cierpieć przez kogoś takiego jak on? * zapytała Laura patrząc na nią.



-Lau miłości się nie wybiera. A ja czuje coś do niego, tylko boję się boję się że on do mnie nie.



-Rozumiem, ale wiesz jaka jest prawda. On ponoć nigdy nie był zakochany on bawi się dziewczynami





-To czemu ciągle jest z tą Anną? * zapytała nasza Maia a Rydel jej odpowiedziała zamiast Laury.



-Bo daje mu dupy



-Ja też mogę * odparła i dlatego tym razem ja odpowiedziałam. Laura znów coś odpisywała.



-Nie jesteś jakąś chodzącą dziwką!! Przestań się tak zachowywać !!! * odparła wkurzona Rydel.



-Więc nigdy nie spodobam się Rossowie?



-Gdyby był mądrzejszy * zaczęła wyliczać Laura



-czuły…. * odparłam






-I wrażliwszy * odparła Rydel



-Dziewczyny ale ale…. * na naszej drodze stanął sam on.



-Cześć, Maia powinniśmy porozmawiać * odparł idąc w naszym kierunku



-Nie masz treningu? * spytała go Maia



-Mam, ale czuje że to ważna sprawa i musze z Tobą pomówić.



-Ok, to spotkamy się w naszym pokoju






-Jasne pa * odparłam a za mną Laura i Rydel. Kiedy odeszli a my zmierzaliśmy do wyjścia. Ktoś zaczepił Laurę. Noah, facet jednak się nie poddaje. 



-Cześć śliczna * spojrzała na niego po czym otwierając drzwi wyszła na powietrze..




-Nie masz czasem treningu? * spytałam za Laurę, on tylko na mnie spojrzał po czym podbiegł do brunetki kontynuując rozmowę.



-Czemu nie odpisujesz na ese



-Zepsuty tel upss. Przez miesiąc * odparła chichrając się



-Wiesz że się nie poddam * Laura aż stanęła w miejscu a my nie wtrącaliśmy się do tej rozmowy.



-Poddasz się, to będzie najlepsze rozwiązanie…




-Nie * zaczął ją oglądać z góry na dół * Kurwa jesteś taka śliczna, musisz być moja.



-Nic nie muszę!!! * wydarła się kiedy wbiegał spowrotem do szkoły.





-Ona normalnie pstryknie palcem i każdy facet ją chce.



-Każdy którego ja nie chce * odparła zaczynając się chichrać. A my zrobiliśmy to samo.



Perspektywa Laura



Szłam z dziewczynami. Chciałam nagadać Mai ale ona była zbyt zakochana. Dlatego zaczęłam pisać do Rossa.



,,Ross ona jest w Tobie potwornie zakochana, powinieneś jej dać szanse ‘’



-Zamierzasz po rozmawiać z Rossem? 



-Tak, powinnam tym bardziej że przez kogoś wie co czuje. 


-Nie wiń Laury wkurzyła się



-Dokładnie Ross Lynch to nie partia dla Ciebie on jest taki taki płytki. A ty jesteś cudowna, mądra i zabawna chce cierpieć przez kogoś takiego jak on?



-Lau miłości się nie wybiera. A ja czuje coś do niego, tylko boję się boję się że on do mnie nie.



-Rozumiem, ale wiesz jaka jest prawda. On ponoć nigdy nie był zakochany on bawi się dziewczynami



-To czemu ciągle jest z tą Anną? * zapytała nasza Maia a Rydel jej odpowiedziała…





,,Nie zamierzam jej ranić’’





Odpisał na bezczelnego. Dupek. Pomyślałam i szybko odpisałam.



,,Więc co teraz zrobisz?, zabawisz się nią, w końcu jesteś bad boyem’’



 

Nie słuchałam za bardzo o czym gadały chciałam żeby Ross się w końcu wypowiedział w tej sprawię.. W tej chwili  zjawił się on. Strasznie wściekły na mnie nawet nie zwrócił uwagi.

-Cześć, Maia powinniśmy porozmawiać



-Nie masz treningu? * spytała go Maia



-Mam, ale czuje że to ważna sprawa i musze z Tobą pomówić.



-Ok, to spotkamy się w naszym pokoju



-Jasne pa * chciałam na niego jeszcze spojrzeć, spytać co robisz, jednak nie mogłam musiałam być neutralna.

Rozdział 39/40 ,,Dokładnie Ross Lynch to nie partia dla Ciebie on jest taki taki płytki. A ty jesteś cudowna, mądra i zabawna chcesz cierpieć przez kogoś takiego jak on? '' By Laura Marano

 




Perspektywa Rossa








Całowała miękko ale cholernie dobrze, nie chciałem przerywać chociaż by na chwile nawet na sekundę, każdy jej dotyk był moim ratunkiem i wiedząc że właśnie łamię serce przyjaciółki i mojej aktualnej dziewczynie nie mogłem przestać zresztą nie mogłem. Przyciągnąłem zachłannie Laurę za tylne kieszenie spodni aby była  bliżej, a ona  muskała usta delikatnie dając upust temu co czuje. Na nasze nie szczęście zaczął dzwonić dzwonek i ktoś chciał się dobić do drzwi.



-Cholera zabije Cię Lynch * odparła odpychając mnie od siebie



-To ja zabije ich * odparłem spoglądając na dół i zasłaniając się plecakiem, drzwi się otworzyły i zaczęli wchodzić uczniowie, a my z prędkością wiatru wybiegliśmy z tej klasy.



-Czemu się zasłaniasz?



-Doskonale wiesz jak na mnie działasz



-Czyżby stał na baczność?



-Spadaj * odparłem kiedy zaczęła się śmiać.



-Lepiej żeby nikt o nas nie wiedział * zagroziła mi po czym rozejrzała się na wszystkie strony. * co mamy?



-Próbę do przedstawienia * odparłem a ona zaśmiała się po czym ruszyliśmy biegiem na sale gdzie mieliśmy próbę. Wbiegając na sale oboje byliśmy szczęśliwa nauczycielki nie było a nasi przyjaciele byli razem. Laura stanęła obok Vanessy a ja Rikiem ta dwójka na pewno coś podejrzewa.

 

Perspektywa Ricka



Kiedy Laura i Ross przybiegli do nas dziwienie się zachowywali. Oboje byli zaspokoi jak na wspólną rozmowę.



-jak wam poszła rozmowa? * Spytałem tą dwójkę.



-Tragedia długo nie chciała się uspokoić. * wiedziałem że Laura zaraz odpyskuje i właśnie zamierzała.



-Skoro nie potrafisz uspokajać kobiet to nie mój problem, trzeba było iść z Maia ja bym chętnie pogadała z Rickiem * odparła puszczając oczko do Ricka



-No na pewno, a pewno nie pozwolę by mi zniszczyła przyjaciółka związek * wszyscy spojrzeli na Maie i na Rockego a oni nic nie odpowiedzieli do póki nie przeprosiła Vanessa * przepraszam ja nie chciałam.



-Nie szkodzi ja i tak musiałam wam kiedyś powiedzieć co się dzieje i dlaczego nie jestem z Rickiem. No i mimo że nasz play boy mnie nie chce, chce żeby wiedział co ja czuje.




-Kto powiedział że…. * zaczął Ross, ale nie dokończył spojrzałem na niego.



-Witam was kochani na pierwszej próbie. Ja wiecie HSM już za nie całe 5 miesięcy. A zleci to ładnie. Zaczynamy. Wszystko zaczyna się pierwszą piosenką   Razem, razem wszyscy razem.



Razem, razem, wszyscy razem
Razem, razem, no dalej, zabawmy się trochę
Razem, jesteśmy tu dla siebie nawzajem
azem, razem, no dalej, zróbmy to porządnie

Potem jedziemy z sylwestrem i narrator mówi



-Pierwsze spotkanie Troy i Gabrieli było tak niesamowite że nikt by się tego nie spodziewał że coś takiego może się wydarzyć. Spotkali się na zorganizowanym przyjęciu w Hotelu. Los chciał by razem zaśpiewali. Karaoke. A o to efekt.



-Jestem Troy * odparł Ross



-Jestem Gabriela

  •  Troy : Żyjąc w moim własnym świecie Nie rozumiałem Że wszystko się może zdarzyć
  • Kiedy wykorzystasz szansę Nigdy nie wierzyłam w to
  • Czego nie mogłam zobaczyć. Nigdy nie otworzyłam swojego serca... Oh Na wszystkie możliwości

Kiedy wykorzystasz szansę Nigdy nie wierzyłam w to

Czego nie mogłam zobaczyć. Nigdy nie otworzyłam swojego serca... Oh Na wszystkie możliwości


Gabriela and Troy : Ooh
Wiem... Że coś się zmieniło Nigdy nie czułem się w ten sposób I tutaj wieczorem
To może być początek |czegoś nowego To wydaje się być w porządku Być tutaj z tobą
Oh! I teraz spoglądam w twoje oczy Czuję w moim sercu... Czuję w moim sercu Początek czegoś nowego
Oh, tak Kto by pomyślał Że będziemy oboje tutaj wieczorem.
Ooh Tak I świat wygląda o wiele jaśniej Jaśniej, jaśniej Oh, z tobą przy mnie Przy mnie
Wiem, że coś się zmieniło Nigdy nie czułem się w ten sposób Naprawdę to wiem. Naprawdę...
To może być początek czegoś nowego To wydaje się być w porządku, być tutaj z tobą
Oh! I teraz patrząc w twoje oczy, czuję w moim sercu
początek czegoś nowego Nie wierzyłem, że to się może zdarzyć, póki nie zdarzyło się mnie
Oh, tak Nie wiedziałem tego wcześniej, ale teraz to jest łatwe do zauważenia
Oh! To początek czegoś nowego To wydaje się być w porządku, być tutaj z tobą Oh!
I teraz spoglądam w twoje oczy, czuję w moim sercu Że to początek czegoś nowego
To wydaje się być w porządku, być tutaj z tobą Oh I teraz patrząc w twoje oczy Czuję w moim sercu Czuję w moim sercu Początek czegoś nowego Początek czegoś nowego Początek czegoś nowego.

 

Perspektywa Vanessy



 

No z dwie sceny mamy wyćwiczone na amen. Teraz się nie dziwię że potrzebujemy 5 miesięcy jak by będziemy co próbę trenować jedna albo dwie sceny z 2 godzinnego filmu. Właśnie szłam z Rydel, Laurą i Maią. Dwie ostatnie ze sobą nie rozmawiały. Nie rozumiałam tego tym bardziej że Laurę nie interesował Ross, a Maia była w nim zakochana. Postanowiłam spróbować.



-Zamierzasz po rozmawiać z Rossem? * spytałam Mai



-Tak, powinnam tym bardziej że przez kogoś wie co czuje * kątem oka zauważyłam że Laura dostała wiadomość i zaczęła na nią odpisywać. Z tego co wiem chłopcy mają trening więc z kim pisała?.



-Nie wiń Laury wkurzyła się.



-Dokładnie Ross Lynch to nie partia dla Ciebie on jest taki taki płytki. A ty jesteś cudowna, mądra i zabawna chcesz cierpieć przez kogoś takiego jak on? * zapytała Laura patrząc na nią.



-Lau miłości się nie wybiera. A ja czuje coś do niego, tylko boję się boję się że on do mnie nie. 

Rozdział 38/40 ,,-Jasne, możesz mi powiedzieć czemu jesteś o nią zazdrosna?, może te pocałunki dały Ci do myślenia a może sama się zakochałaś '' By Ross Lynch

 


Perspektywa Ricka



Dziewczyny znów zaczęły się bić dlatego Ross zabrał Laurę a ja wziąłem Maie. Zamierzałem zamknąć się z nią w jakieś klasie aż się uspokoi, ale to nie był zły pomysł w klasie zaczęła się wydzierać a ja nie potrafiłem jej uspokoić.





-Myślisz że Ross Cię pokocha? * spytałem siedząc na biurku nauczyciela. Ona spojrzała na mnie  nadal wściekła. * doskonale wiesz że Ross to typ play boya on się w nikim nie kocha




-A Laura?



-Do Laury też nic nie czuje



-To dlaczego ty mnie zabrałeś a nie on. On poszedł z Laurą...?



-I co teraz będziesz się o to wściekać. Dziewczyno on nigdy nie pokocha Ciebie. Nigdy, a przez taką sytuacje psujesz cała naszą ósemkę.




-Rick, ja nie potrafię już pstryknąć palcem i się odkochać.



-A nie rozumiesz że tylko ty się w nim bujasz?, on Cię toleruje jak siostrę za to Rocky strasznie Cię kocha.



-Ale ja go nie kocham



-Skąd pewność że to nie fascynacja Rossem



-Fascynacja?



-Tak też się dzieje, jesteś z kimś kochasz go, ale nagle poznajesz nową osobą jest dla Ciebie cool i fajna. Jest świetna i po prostu chcesz więcej.



-Ja chce związku z Rossem



-Ale on nie chce tego związku z Tobą zrozum…



-Nie zrozumiem do póki mi tego nie powie….



Perspektywa Rossa




Ciągnąłem wściekła Laurę, szczerze powiedziawszy chciało mi się śmiać. Laura zazdrosna. Jednak musiałem się opanować jeszcze mi wleje. Ta dziewczyna jest nieziemska. Otworzyłem jej drzwi i zamknąłem za nią. Ona zaczęła chodzić w jedną i drugą stronę.



-Jestem już spokojna, możesz mnie wypuścić...



-Jasne i pójdziesz wlać Mai tak?



-Nie nie zamierzam.



-Jasne, możesz mi powiedzieć czemu jesteś o nią zazdrosna?, może te pocałunki dały Ci do myślenia a może sama się zakochałaś * ona spojrzała na mnie z poirytowaniem po czym prychłam. Jednak nie chciała odpowiedzieć tak od razu….



-Ten pocałunek nic nie znaczył Ross uwierz



-A w szpitalu?



-Mówiłam Ci że obudziłam się bo brakowało mi znieczulenia.



-Ja byłem świetnym znieczuleniem



-Ross proszę Cię * odparła śmiejąc się * W Tobie nie idzie się zakochać.



-Więc czemu zakochała się we mnie Mia..?



-Nie mam pojęcia. Możesz się ode mnie odpierdolić?



-Oho co za agresja.



-Ross, ja mówię serio.



-Ja też.



-Trzymaj się z dala od naszej paczki. Mówiłam Ci to już * odparła idąc w stronę drzwi, chwyciłem ją za nadgarstek i pociągnąłem w stronę ściany przy drzwiach. Oboje zaczęliśmy
ciężko oddychać. * Puść mnie.



-Doskonale wiesz że nie bawię się żadną z was



-To czemu Maia tak nagle zaczęła coś do Ciebie czuć?



-Zazdrosna jesteś czy co? * spytałem a ona prychać wydostała się z mojego ucisku, dlatego chwyciłem ją nie co mocniej zastawiając drogę. Jedną dłoń miałem na jej nadgarstku a druga spoczywała przy jej tali na ścianie.



-Ross ja* zaczęła a ja wiedziałem co chce mi powiedzieć



-Nigdy nie zranił bym przyjaciółki.



-Ale zranisz ją, zranisz ją tym że nic do niej nie czujesz



-Nie moja wina, że czuje coś do jej przyjaciółki.  Ja nie chce już tego w sobie trzymać. * odparłem, ona dalej ciężko oddychając próbowała się wydostać. * Od naszego pierwszego pocałunku wariuje zdecydowanie wariuje.




-A ja nie i odwał się! * odparła ale nie mogła się wydostać. 



-Ja widzę coś innego i wiem to



-Skąd pewność?



-Jesteś tą jedyną, jedyną przez którą chce być sobą.



-Czyli co bad boyem? * prychła a ja nie wytrzymałem złożyłem pocałunek na jej ustach













Rozdział 37/40 ,,Lepiej nie rozmawiać o czym czego nie ma. Po prostu po tylu miesiącach stwierdziliśmy że nie nadajemy na tej samej planecie ja jestem zdecydowanie inna, a on inny '' By Maia Mitchell

 


Perspektywa Rockiego




-No wiem w końcu to odkryłeś. Ok moje pytanie, czemu zerwałeś z Maią>>?



-Bo zakochała się w kimś innym



-W kim?



-Laura!, to już drugie pytanie



-Ale jeszcze do końca nie odpowiedziałeś na moje pierwsze pytanie



-Ehm….w Rossie



-W Rossie?!! * prawie że krzyknęła a główny zainteresowany spojrzał w naszą stronę, bo w  końcu  ktoś krzyknął  jego imię. Był z resztą która też na nas patrzyła. Najmniej była zainteresowana moja eks.



-Tak, w nim. A kto się w nim nie buja



-To twoje pytanie?



-Oj nie bądź taka zabawna Laura Marano



-Nie jestem. Więc o co mnie zapytasz?



-Co to za pocałunek na wyścigu?



-E co?



-Laura całowałaś się z Rossem!



-No i >?



-W szpitalu też do tego doszło? * odparł a ja spojrzałam na niego będąc w szoku. Cała 5 się nie skapała. A jeden taki skubany od razu się skapnął. * No to teraz możesz sobie odpowiedzieć na moje pytanie Lauro * odparł w momencie jak podeszliśmy do naszej grupy.



-Gotowi? * zapytała Vanessa podchodząc do mnie i całując mnie w policzek na przywitanie, to samo zrobiła Rydel. Jednak Maia tylko kiwnęła głowa.



-Nie wierze że nie jesteście już razem nie rozumiem tego * odparła Rydel, a Laura spojrzała na mnie a potem spuściła głowę, ona doskonale znała powód. Jak przynajmniej jeszcze jedna osoba w tym towarzystwie która była strasznie przygnębiona.



-Możemy o tym nie rozmawiać? * zapytałem



-Dlaczego? * zapytał Rick, ale spojrzałem na niego spod wilka



-Lepiej nie rozmawiać o czymś czego nie ma. Po prostu po tylu miesiącach stwierdziliśmy że nie nadajemy na tej samej planecie ja jestem zdecydowanie inna, a on inny * odparła Maia



-Jasne bo bujasz się w innym dlatego * odparła Laura zakładając jedną rękę na drugą. Maia zrobiła się cała czerwona chciała mnie dosłownie zabić.



-W kim? * zapytał zaciekawiony tym razem Ell



-Mogę zdradzić? * zapytała nie co wkurzona Laura



-Może ja im powinien powiedzieć? * odparłem



-Nie waż się nawet tego powiedzieć głośno * powiedziała do Laury. Mnie totalnie olała.



-Bo co?, dostane w twarz



-Żebyś wiedziała



-Doskonale wiesz że to nie dorzeczne, to nie jest facet dla Ciebie!



-A może dla Ciebie ? * nie mogliśmy ich uspokoić Laura z Maią właśnie kłóciły się o faceta i to nie byle jakiego tylko Rossa.



-Nie, nie powinnaś zdradzać moich tajemnic. Doskonale wiesz że wszyscy się przyjaźnimy.



-Ciekawe ty z Rossem również? * zapytała i to był jej błąd nie powinna tego głośno mówić. *Może niech się wypowie on w tej sprawie?, hmy Maia buja się w jednym z was * odparła ochoczo Laura przez co Maia rzuciła się na nią i zaczęły się bić. Ja trzymałem Maie wraz z Ellem. A Laura znalazła się w ramionach Rossa i Ricka.



-Wiesz że to przez Ciebie ciemniaku? * odparła wpatrując się w blondyna wściekłym wzrokiem. * Ona buja się w Tobie.



-I dlatego musiałaś jej wlać? * zapytał patrząc się na nią. * Może jesteś zazdrosna o to że ona coś czuje do mnie? * zapytał. A więc musiałem zapytać….



-A ty coś czujesz do niej?

Rozdział 36/40 ,,Rocki nie znam Cię od wczoraj po za tym przed chwilą widziałam ją z Rossem przy szafkach.'' By Laura Marano NIESPODZIANKA :D

 Perspektywa Mai…




-Ross * odparła trzecia tym razem to brunetka nie wytrzymała. ( Czyli Laura ). Trzasnęła szafką po czym odrzucając włosy na bok zostawiła ten teatrzyk sam sobie. Zostawiła mnie z Rossem i jego fankami. No może i dobrze zrobiła, ale czemu nie przejmowała się tym.? . Spoglądałam wraz z blondynem za nią jak odchodziła powrotem na plac szkolny.


-No co?, koniec przedstawienia. Jak to mówią gdzie dwie się biją trzecia korzysta.



-No co?, idziemy Ross ? * spytałam a on w końcu na mnie spojrzał.





-Chcesz czy nie Ross i tak będzie z Laurą * odparła blondynka.



-Przecież oni się nawet nie lubią.



-A ja tam uważam że pasują idealni             



  -Nie prawda! * wydarła się kolejna, za co im dziękuje, Ross chwycił mnie za dłoń i pociągnął w stronę szatni…..



Perspektywa Rockego




Musiałem prędzej czy później pojawić się w szkole. Dzisiaj mieliśmy trening a za nie długo mecz koszykówki. Mimo tego co spotkało mnie z Maia wiedziałem że musiałem jakoś się trzymać. Nie mogłem być w związku z dziewczyną która czuła coś do innego. Tak było w tym przypadku.  A Laura jakby czuła że coś jest nie tak. Biegła za mną i mnie wołała jednak jej nie słuchałem. Aż w końcu mocniej mnie pociągnęła bym się odwrócił.



-Rocky!!! * wydarła się, po czym mnie mocno do siebie przytuliła. Tego potrzebowałem naprawdę tego potrzebowałem przytuliłem się do niej mocno chcąc by ta chwila nigdy się nie zakończyła.



-Cześć Laur* odparłem a ona dopiero po chwili się ode mnie odsunęła.



-Co się dzieje?, to te rozstanie z Maią?



-E….. Skąd wiesz?



-Rocki nie znam Cię od wczoraj po za tym przed chwilą widziałam ją z Rossem przy szafkach.



-Chcesz mnie dobić czy jak?




-A więc to chodzi o tą dwójkę. Coś Ci zaśpiewam….. * odparła a ja lekko się uśmiechnąłem, ale tylko chwile zobaczyłem wspomnianą dwójkę. Ona też tam spojrzała ale nie przejęła się aż tak. Wyciągnęła tel i puściła pewną muzyczkę, bez słów. To ona śpiewała

 



 

Laura : Znalazłam sobie chłopaka i zamieniłam Go w mężczyznę, Pokazałam mu wszystkie rzeczy, których nie rozumiał
Ojej a potem? Pozwoliłam mu odejść! Jest taki jeden w Kalifornii, który przeklina moje imię,
Bo znalazłam sobie lepszego kochanka w Anglii, Hej, hej, a potem znowu się ulotniłam!

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli,
Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść.

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła,
Że zostaną na dłużej- Byli i ochy i achy.

Poznałam wakacyjną miłość tu w Nowym Orleanie, Rozgrzałam Go w zimie, a na wiosnę zostawiłam Go zamrożonego na kość, Ojej, jak te miesiące lecą! Biorę narkotyki i uwielbiam być podła, Czym zawracam im w głowie a serca się wciąż łamią, Bo wiesz... Tak to w życiu już jest!

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli, Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść.

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej!

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej-
Byli i ochy i achy.

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli,
Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść.

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej!

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli,
Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść. Moi byli i ochy i achy
Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej- Byli i ochy i achy.




Laura tańczyła w trampkach, tak miała zajebiście różowe trampki, jeansowi spodnie i koszulkę opadającą na jedną ramiączko ale to nie to co mi się w niej spodobało. Kiedy zaczęła tańczyć i śpiewać dobiegło do niej kilka osób i powtarzało jej ruchy jakby tańczyła i śpiewała jakiś teledysk, a wszyscy bawili się równie dobrze jak ona. Na koniec z szerokim uśmiechem spojrzała na mnie po czym krzyknęła.



-JESTEŚCIE BOSCY KOCHAM WAS!!!! DZIĘKI!!!! * odparła po czym znów podbiegając do mnie mocno mnie do siebie przytuliła mógłbym się do tego przyzwyczaić.



-Wariatka * odparłem kiedy się od mnie uwolniła.



-Oczywiście, ale po prawiłam humor?, zrozumiałeś o co chodzi z tymi byłymi



-Tak zdecydowanie zrozumiałem * odparłem biorąc jej plecak i idąc w końcu do szkoły. Laura chwyciła swoje książki, zeszyty i ruszyła za mną.



-Doskonale wiesz że nie musisz nosić mi książek.?



-Oczywiście że wiem



-Ale?



-Ale co



-No właśnie co? * zaśmiała się a ja razem z nią. Laura jest cudowną dziewczyną i nie rozumiem jak żaden facet tego nie widzi, ok widzą że jest śliczna utalentowana i tyle czemu nie widzą tego co ja widzę. Czemu nie widzą mądrej dziewczyny która ma wiele talentów, która jest cudowną dziewczyną i która jest tak uczuciowa…



-Mogę o coś zapytać?



-Jeśli mi pozwolisz o coś Cię zapytać to jasne



-Haha, bardzo zabawne Laura