Rozdział 36/40 ,,Rocki nie znam Cię od wczoraj po za tym przed chwilą widziałam ją z Rossem przy szafkach.'' By Laura Marano NIESPODZIANKA :D

 Perspektywa Mai…




-Ross * odparła trzecia tym razem to brunetka nie wytrzymała. ( Czyli Laura ). Trzasnęła szafką po czym odrzucając włosy na bok zostawiła ten teatrzyk sam sobie. Zostawiła mnie z Rossem i jego fankami. No może i dobrze zrobiła, ale czemu nie przejmowała się tym.? . Spoglądałam wraz z blondynem za nią jak odchodziła powrotem na plac szkolny.


-No co?, koniec przedstawienia. Jak to mówią gdzie dwie się biją trzecia korzysta.



-No co?, idziemy Ross ? * spytałam a on w końcu na mnie spojrzał.





-Chcesz czy nie Ross i tak będzie z Laurą * odparła blondynka.



-Przecież oni się nawet nie lubią.



-A ja tam uważam że pasują idealni             



  -Nie prawda! * wydarła się kolejna, za co im dziękuje, Ross chwycił mnie za dłoń i pociągnął w stronę szatni…..



Perspektywa Rockego




Musiałem prędzej czy później pojawić się w szkole. Dzisiaj mieliśmy trening a za nie długo mecz koszykówki. Mimo tego co spotkało mnie z Maia wiedziałem że musiałem jakoś się trzymać. Nie mogłem być w związku z dziewczyną która czuła coś do innego. Tak było w tym przypadku.  A Laura jakby czuła że coś jest nie tak. Biegła za mną i mnie wołała jednak jej nie słuchałem. Aż w końcu mocniej mnie pociągnęła bym się odwrócił.



-Rocky!!! * wydarła się, po czym mnie mocno do siebie przytuliła. Tego potrzebowałem naprawdę tego potrzebowałem przytuliłem się do niej mocno chcąc by ta chwila nigdy się nie zakończyła.



-Cześć Laur* odparłem a ona dopiero po chwili się ode mnie odsunęła.



-Co się dzieje?, to te rozstanie z Maią?



-E….. Skąd wiesz?



-Rocki nie znam Cię od wczoraj po za tym przed chwilą widziałam ją z Rossem przy szafkach.



-Chcesz mnie dobić czy jak?




-A więc to chodzi o tą dwójkę. Coś Ci zaśpiewam….. * odparła a ja lekko się uśmiechnąłem, ale tylko chwile zobaczyłem wspomnianą dwójkę. Ona też tam spojrzała ale nie przejęła się aż tak. Wyciągnęła tel i puściła pewną muzyczkę, bez słów. To ona śpiewała

 



 

Laura : Znalazłam sobie chłopaka i zamieniłam Go w mężczyznę, Pokazałam mu wszystkie rzeczy, których nie rozumiał
Ojej a potem? Pozwoliłam mu odejść! Jest taki jeden w Kalifornii, który przeklina moje imię,
Bo znalazłam sobie lepszego kochanka w Anglii, Hej, hej, a potem znowu się ulotniłam!

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli,
Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść.

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła,
Że zostaną na dłużej- Byli i ochy i achy.

Poznałam wakacyjną miłość tu w Nowym Orleanie, Rozgrzałam Go w zimie, a na wiosnę zostawiłam Go zamrożonego na kość, Ojej, jak te miesiące lecą! Biorę narkotyki i uwielbiam być podła, Czym zawracam im w głowie a serca się wciąż łamią, Bo wiesz... Tak to w życiu już jest!

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli, Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść.

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej!

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej-
Byli i ochy i achy.

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli,
Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść.

Moi byli i ochy i achy Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej!

Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo jestem najlepszą kochanką, której nigdy nie będą mieli,
Raz, dwa, trzy, wrócą do mnie biegiem! Bo oni zawsze chcą przyjść ale nigdy nie chcą odejść. Moi byli i ochy i achy
Nawiedzają mnie, jak duchy! Chcą abym w końcu sprawiła, Że zostaną na dłużej- Byli i ochy i achy.




Laura tańczyła w trampkach, tak miała zajebiście różowe trampki, jeansowi spodnie i koszulkę opadającą na jedną ramiączko ale to nie to co mi się w niej spodobało. Kiedy zaczęła tańczyć i śpiewać dobiegło do niej kilka osób i powtarzało jej ruchy jakby tańczyła i śpiewała jakiś teledysk, a wszyscy bawili się równie dobrze jak ona. Na koniec z szerokim uśmiechem spojrzała na mnie po czym krzyknęła.



-JESTEŚCIE BOSCY KOCHAM WAS!!!! DZIĘKI!!!! * odparła po czym znów podbiegając do mnie mocno mnie do siebie przytuliła mógłbym się do tego przyzwyczaić.



-Wariatka * odparłem kiedy się od mnie uwolniła.



-Oczywiście, ale po prawiłam humor?, zrozumiałeś o co chodzi z tymi byłymi



-Tak zdecydowanie zrozumiałem * odparłem biorąc jej plecak i idąc w końcu do szkoły. Laura chwyciła swoje książki, zeszyty i ruszyła za mną.



-Doskonale wiesz że nie musisz nosić mi książek.?



-Oczywiście że wiem



-Ale?



-Ale co



-No właśnie co? * zaśmiała się a ja razem z nią. Laura jest cudowną dziewczyną i nie rozumiem jak żaden facet tego nie widzi, ok widzą że jest śliczna utalentowana i tyle czemu nie widzą tego co ja widzę. Czemu nie widzą mądrej dziewczyny która ma wiele talentów, która jest cudowną dziewczyną i która jest tak uczuciowa…



-Mogę o coś zapytać?



-Jeśli mi pozwolisz o coś Cię zapytać to jasne



-Haha, bardzo zabawne Laura