Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 51 do 60. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 51 do 60. Pokaż wszystkie posty

Rozdział 60/70 ,,O co?, o kłamstwo ciągle kłamiesz. Kiedy zamierzałeś powiedzieć że wyjeżdżasz?, że zerwałeś z Anną kiedy? '' By Laura Marano

 


Perspektywa Mai






Byłam zła, ale nie o to że oboje Ross i Laura się ranili, nie o to ze kłamali nas wszystkich. Nie o to że to nie powiedzieli, nie, chodziło mi bardziej o to że wybrał ją. Przecież ponoć jej nie kocha to tylko zauroczenie, a dlaczego mnie ni8e wybrał.?. usiadłam na ławce w stołówce, modląc się by nikt mnie nie znalazł, nie chciałam za bardzo z nikim rozmawiać a tym bardziej z moim niby chłopakiem. Co ja zrobię kiedy Ross nas opuścić?. Czy wtedy serio zapomnę o nim a swoje serce zajmę Rockym?. Nie zasłużył na taka dziewczynę jak ja wiem to doskonale ale tak strasznie…..



-O czym tak myślisz?* zapytała mnie Olivia Holt  eks eks dziewczyna Rossa. No tak tylko jej mi brakowało



-A co Cię to interesuje.?



-Oho ostra, to mi się podoba, myślę że pomożemy sobie nawzajem.



-To znaczy?



-Chce Rossa spowrotem, a teraz kiedy nie jest z Laura jest jeszcze większa szansa?



-A wiesz idiotko że za 2 miesiące go nie będzie



-A wiesz idiotko że przez dwa miesiące nie będzie pościć potrzebna mu dupa i to jak najszybciej.



-Wiesz co powiedziała bym że mi ciebie szkoda ale to gówno prawda. Ross nigdy nie będzie z kimś takim jak ty czy ja * odparłam patrząc na nią. A ona najnormalniej w świecie zaczęła się śmiać.



-Kochanie, ty chcesz być z Rossem Lynchem. Spójrz na siebie. Ledwo Cię chce ten Rocky tak?. Ale Ross. Kurwa Ross Lynch. On chce Ciebie?. Proszę Cię. Ja to się mogę porównywać do Laury. Jestem ładna jak ona inteligenta jak ona i wgl.



-No a myślisz że dlaczego zakończyli swój związek?



-Bo Ross jej nie kocha, tak jak ona jego.



-Dokładnie i myślisz że Ciebie pokocha.



-Ależ oczywiście że tak Maia, kto jak nie ja * odparła puszczając mi oczko. A ja odprowadzałam ją wzorkiem, co ta szmata zamierza zrobić?. Chce być jego zabawką do końca roku szkolnego przecież…..



-tutaj jesteś! * krzyknęła Laura, miałam już wstać i uciec ale chwyciłam nie za dłoń by mnie zatrzymać * proszę Cię pogadajmy.



-Ale nie mamy o czym



-proszę Cię Mia. Ja, ja tak bardzo żałuje że wam nie powiedziałam. Jeszcze tobie jak ty cały czas coś czujesz do Rossa * zerknęłam na moją dłoń którą ciągle trzymała bym nie uciekła a potem w jej oczy, skąd ona to wie..//?* ,Maia znam Cię bardzo dobrze, zresztą widzę jak bardzo jesteś zazdrosna o tego Lyncha. Wiem doskonale



-Gdyby tak było nigdy nie była byś w związku z nim



-Masz racje



-Cześć * odparłam wstając i zostawiając ją sama. Wiem jestem żmiją, ale to ja pierwsza się w nim zakochałam. Ja pierwsza byłam tą która wiedziała co do niego czuje. I mało tego oni wszyscy wiedzieli. A  byłam w dupie….




Perspektywa Rossa



Siedzieliśmy w moim i Ricka pokoju. Ja nie interesowałem się niczym oprócz tym że rzucana przeze mnie piłka trafiła w ścianę. Rocky dziwnie się na mnie lampił, Ralffi pisał coś prawdopodobnie do Rydel a Rick odrabiał lekcję. Dziwne staliśmy się kujonami przez ostatni czas czy co?.  Nagle zaczęło mnie wnerwiać to że się na mnie lampi. Wiedziałem dokładnie o co chce mnie zapytać.



-Dajesz * odparłem dalej rzucając piłkę w ścianę. Rick wraz z Ellem zakończyli zabawę i spojrzeli na mnie i na Rockego.



-Po co?, doskonale wiesz o co chce zapytać. * odparł głupio.



-Chce to usłyszeć na głos * odparłem po czym złapałem piłkę po raz ostatni po czym usiadłem na łóżku i spojrzałem na niego.



-Dlaczego zerwałeś z Laurą.>? * zaczął, chciałem odpowiedzieć ale on dalej gadał. * Doskonale wiem że to nie przez wasze kłótnie, nie przez to że jej nie kochasz bo zakochałeś się na amen to widać i mimo że udawaliście nigdy nie robiliście tego na pokaz. * odparł a ja uśmiechnąłem się sam do siebie. Skubany odkrył.



-Myślę że doskonale wiesz dlaczego to zrobiłem * odparłem tylko.



-Tak, i boję się że robisz największy błąd w swoim życiu.



-Nie, nie robię błędu. Wkrótce zniknę z jej życia, a świadomość że ona będzie dalej żyć i mnie kochać nie jest dobra.



-To lepiej żeby uważała Cię za kutasa bez uczuć? * odparł Rick.



-Dokładnie Rick  * odparłem po czym znów się położyłem na łóżku i rzucałem piłką. Uśmiechnąłem się na myśl o jednym z wspomnień.



Wspomnienie :



-Laura



-Jak możesz być takim gnojem! * odparła na przywitanie, przywalając mi w policzek.  ahm uwielbiam jej charakterek.



-O co Ci tym razem chodzi? * odparłem  głaszcząc się po policzku.



-O co?, o kłamstwo ciągle kłamiesz. Kiedy zamierzałeś powiedzieć że wyjeżdżasz?, że zerwałeś z Anną kiedy?



-A co Cię to interesuje co?, nie muszę Ci się spowiadać



-Pasowało by



-Ah tak czemu co czemu? * odparłem wkurzony zaczęło padać na nasze nieszczęście.



-Bo Cię pilnuje!!


Kiedy nie pojawił się nowy rozdział, dziś za chwilę pojawi się następny rozdział. Prepraszam ;) 

Rozdział 59/60 ,,Trzymaj się od niej z daleka. '' By Rickier Coll

 


Perspektywa Rossa


Vanessa powiedziała wszystkim. Rydel, Rocky, Ell patrzyli na nas jak na najgorszych. Natomiast Maia była obrażona ale to tylko dlatego że z nią nie byłem w związku. Spojrzałem na Laurę, wcale nie interesowało mnie to co dzieje się na Sali. Jak inni śpiewają jak śpiewa Rick chciałem widzieć minę Laury, jak bardzo jest szczęśliwa z tego powodu. Jak bardzo jest szczęśliwa dlatego że to przez nią oni wiedzą. A było tak pięknie.



-Przestaniesz się na mnie lampić? * odparła wspomniana brunetka.



-Po to mam oczy głupia krowo.


-Spadaj na drzewo * I wtedy usłyszałem



-Przechodzi dalej, może zaczniemy od Panów?, jako pierwszy z liczbą 98 procent.



1.Ross Lynch klasa 1 98 procent

2. Noah klasa 2 90 procent

3. Alex klasa 3 85 procent



A teraz moi drodzy dziewczyny *Odparł dyrektor a ja stojąc na scenie spoglądałem na lampę, dziewczyny spoglądały na mnie jednak ja miałem to gdzieś. Zastanawiałem się tylko na tym jak uratować przyjaźń, tak wiem wkrótce wyjeżdżam a to nie oznacza końca długoletniej przyjaźni. * Dziewczyny które zostają to jako pierwsza z liczbą 98 procent...


1. Viktoria klasa 3 98 procent 

2. Maia klasa 3 87 procent

3.  Laura klasa 1 70 procent



Wszyscy zaczęli się tulić. Wszyscy byli szczęśliwi. Oprócz mnie i Laury, spojrzeliśmy na siebie wiedząc że nie możemy się przytulić, nie możemy się dotknąć. Nie możemy tego wszystkiego zatrzymać. Nie możemy udać że udawaliśmy, nie możemy powiedzieć sobie jak bardzo się nie nawiedzimy. Nie możemy nic a nic zrobić.



Perspektywa Ricka



Następnego dnia, trzymałem się jak najdalej Rossa. Byłem skupiony na tym by rzucać do kosza. Tak byłem  na Sali sportowej i nie trafiałem do kosza z bardzo bliskiej odległość. Byłem wkurzony, kiedy dowiedziałem się że Ross i Laura udawali. Świetnie udawali i to mnie najbardziej wkurzało. Nie trafiłem w środek tylko w tarcze która odbiła piłkę a kto ją złapał?. No zgadnij sam Ross Lynch. Spojrzałem na niego po czym wrednie odparłem.



-Oddawaj!



-Nie, do póki nie pogadamy.



-Nie mamy sobie nic do powiedzenia.



-A mnie się wydaje że mamy sobie sporo do powiedzenia.



-Raczej nie.



-Ross..



-Rick przestań zachowywać się jak plant!



-To ty przestań zachowywać się jak gówniany pan.



-Ja się tak zachowuje?



-Tak, chłopie zainteresowała się Tobą najładniejsza dziewczyna w szkole. Najładniejsza a ty co?. Jaja sobie z niej robisz?. Kocham ją?, zakochałem się a potem oj wiesz co odwidziało mi się?



-Doskonale wiesz że nie potrafię się zakochać !!!!



-Ale teraz się zakochałeś matole! * odparłem wkurzony a Ross spojrzał na mnie rzucił do kosza. Spojrzałem na niego a potem na piłkę nie trafił. * A co może to też kłamstwo?



-Tak kłamstwo, nie mam pojęcia co do niej czuje, rozumiesz?, rozumiesz mnie stary?. Myślałem Wow zakochałem się to ta dziewczyna w której się zakochałem do której coś czuje. A tu nic, nic nie było.



-Nigdy nic nie było?



-Może tylko mi się Rick podobała ale to każdemu, każdemu się ta laska podoba.



-Tak to prawda. Ale miłość nie polega tylko na podobaniu się * odparłem rzucając do kosza.



-Wybacz mi?



-Wybaczę, ale pod jednym warunkiem.



-Jaki sobie warunek wybrałeś?



-Trzymaj się od niej z daleka.



-Spokojnie zamierzam * odparł  po czym obaj zaczęliśmy rzucać do kosza, tym razem radziliśmy sobie, tym razem było o wiele lepiej no i co najważniejsze trafialiśmy…..

Rozdział 58/60 ,,Ty, ty to że nie ma Rossa w okolicy to nie znaczy że możesz sobie podrywać Laurę ja tu kochanie jestem '' By Rydel Son

 


Perspektywa Laury


Byłam szczęśliwa kiedy śpiewałam nie liczyło się nic oprócz tego że mam zaśpiewać piosenkę, śpiewałam ostatnia, spadłam z listy najlepszych uczennic, więc szanse na przejście dalej były dla mnie zerowe ale to nic. Wcześniej na scenie czułam się jak diabeł teraz czułam się jak anioł. Czułam że to coś co powinnam robić, coś co już dawno było mi pisane, a ja po prostu nie chciałam się poddać. Kiedy skończyłam otworzyłam oczy i podziękowałam publiczność machając do nich, kiedy zeszłam podszedł do mnie jako pierwszy mój chłopak pamiętajcie jeszcze tylko 2 miesiące, 2 miesiące będzie mój potem najnormalniej w świecie wypad mi stąd.!. Przytuliłam się do niego a on odnajdując moje usta musnął je. Nie powiem i pocałunki i przytulamy no i sex były genialne w jego wykonaniu kochałam to, odwzajemniłam pocałunek wiedząc że moja paczka to widzi.



-Ej no daj jej oddychać!! * odparła Vanesse oddzielając nas od siebie.



-Oj tam * odparłam śmiejąc się że zabrała mnie od Lyncha.



-No to teraz nasza kolej, czy ja też dostanę taki medal? * odparł Rick a my zaśmialiśmy się. Vanessa jednak stanęła na palcach i delikatnie


pocałowała go w usta.



-Kocham Cię * odparła a my się zaśmialiśmy. Dałyśmy po słodkim buziaku chłopcom i zeszliśmy ze sceny na widownie gdzie czekały nasze miejsca.



-Masz świetny głos * odparł Ell a ja uśmiechnęłam się do niego



-Ty, ty to że nie ma Rossa w okolicy to nie znaczy że możesz sobie podrywać Laurę ja tu kochanie jestem * odparła Rydel.



-Mamy jakieś szanse? * zapytałam Vanessy kiedy Ell tłumaczył się Rydel, a Maia coś tłumaczyła Rockiemu.



-Raczej nie, przejdą te pierwsze 3 z klasy trzeciej proszę Cię żeby miała przejść do finału pierwszoklasistka.



-To by były jaja * odparłam śmiejąc się. Na scenę wszedł Ross to on dziś zaczynał. Szedł z gitarą, aż na środek. Wiedziałam że to piosenka autorska, jego piosenki po prostu były zajebiste. Ale czy ja nie chwale Rossa?. Strasznie dziwne.







 

Zapatrzyłam się na niego, bo nie wierzyłam w słowa które słyszę.

 


Uh, uhh, yeah

Okej, może jestem nieśmiały Ale zwykle mówię to co myślę Jednak przy tobie plącze mi się język Spocone dłonie, rumienię się Myślisz, że nie mam pewności siebie Ale mam, tylko nie przy tobie Teraz śpiewam wszystkie słowa które boję się powiedzieć yeah

Więc wybacz, jeśli robię to wszystko źle
Cóż, staram się dać z siebie wszystko w tej piosence aby powiedzieć ci... Co mogę zrobić?
Zakochałem się 

Mam nadzieję, że odczuwasz to co ja Bo powiedziałem mamie o tobie Powiedziałem jej... Co mogę zrobić?
Zakochałem się 


Nie powiem poważnie się zdenerwowałam. Ale przecież muszę udawać. Tylko jak się rozpłakać?. Po jego piosence poszłam do niego i go mocno do siebie przytuliłam. Nikogo nie było więc odsunęłam się szybko od niego, niestety nie wiedziałam że reszta przyszła.



-Czemu napisałeś taką piosenkę?!, po jaką cholerę kto Ci kazał.



-Chcesz być wiarygodna?



-Wystarczy że pocałowałeś mnie, do tej szopki. 



-Oni muszą uwierzyć.!



-Uwierzyć że co kochasz mnie?




-Dokładnie tak, 2 miesiące dwa miesiące i będziesz wolna!! * odparł wkurzony blondyn.



-Tak, już nie długo i skończy się to piekło.



-Jakie piekło? * zapytała Vanessa, akurat stała z Rickiem i czekała na jego kolej, reszta czekała na widowni na Rossa.



-Na nic na nic * zaczęłam szybko ,ale Van mi nie pozwoliła.



-Wasz związek to>?, kaszana, kłamstwo to ….. * zaczęła a ja spoglądałam jej w oczy, nie wiedząc co powiedzieć.



-Nie spodziewałem się tego jak mogliście nas kłamać?! * odparł zły Rick.



-I tak chcieliśmy się rozstać za dwa miesiące * odparł Ross * Nie rób z tego sceny Rick.



-Sceny?, to wy ją robicie. Jak mogliście nas kłamać.




-Ale my nie kłamiemy * odparłam jak buntownicza 15 latka kłócąca się z  rodzicielem.



-Nie?!, związek na niby?, czujecie coś do siebie? * zapytała Van, a my spojrzeliśmy na siebie  by odpowiedzieć wspólnie



-Nie



-To po jaką cholerę się męczycie. Ross leci na ciebie każda dziewczyna przez te 5 miesięcy mogłeś zmieniać laski jak chciałeś. Laura a ty?, uważana za najładniejsza dziewczynę w szkole. No proszę Cię * odparł Rick.



-Wiem popełniliśmy błąd.



-Wielki błąd Laura i nie nie nie tłumacz mi się bo to beznadziejne. Jak mogliście * odparła wracając na trybuny a ja zastanawiałam się tylko na tym jaką jestem świnią robiąc to…



Rozdział 57/60 ,,Czuję że między mną a Tobą jest więcej chemii niż Twoim chłopakiem. I nie radzę dźwigać na mnie swojej dłoni. '' By Ross Lynch


Perspektywa Vanessy



Wspomnienie….


-O reszta drużyny Power Rainders gotowa * odparł kolejny. Zostawiając mnie i Lyncha samych.



-Wytrzymajmy ze sobą Rok, a potem rób sobie co Tylko Cię się podoba .  Idziesz czy zostajesz.?.



-Zanim pójdę powiedz mi coś.



-Co mam Ci powiedzieć?



-Czemu jesteś taka bezczelna. Widzimy się po raz pierwszy w życiu a ty mnie już oceniłaś.



-A ty mnie jeszcze nie oceniłeś?



-Oceniłem. Jesteś bezczelna. Wredna. Arogancka. Nie wiem dlaczego masz miano najseksowniejszej laski, byłem tutaj dwa razy i widziałem sporo ładniejszych lasek. Bo co dobrze się uczysz, dajesz w łapę czy jak to słyszałem dajesz dupy?  Masz faceta, ale sądzę że to jest na pokaz będzie bzyka się na prawo i lewo za Twoim plecami, bo jego laska nie chce mu zrobić… * Doigrał się, brunetka miała go uderzyć kiedy chwycił jej rękę i pociągnął
na drzwi. Stała  pomiędzy nimi a nim. Przybliżył się do niej bliżej 


* Czuję że między mną a Tobą jest więcej chemii niż Twoim chłopakiem. I nie radzę dźwigać na mnie swojej dłoni. * Odparł puszczając moją dłoń. Otworzył drzwi i czekał. * Idziesz, czy czekasz na specjalne zaproszenie?



Teraz :


 *2 miesiące do końca roku szkolnego. (Czyli miesiąc później )


Scena światła, i lista kandydatek i kandydatów do roli Królowej i Króla balu.



Dziewczyny :

1. Viktoria klasa 3

2. Sara klasa 3

3. Maia klasa 3

4. Laura klasa 1

5 Vanessa klasa 1



Chłopcy :

1. Ross klasa 1

2. Noah klasa 2

3. David klasa 3

4. Alex klasa 3

5. Rick klasa 1



Spoglądałam ciągle na listę. Same 3 i 1 klasy to my jesteśmy najładniejsze, najmądrzejsze i to my walczymy dzisiaj by nie odpaść dość  zabawnie. Została tylko Laura z dziewczyn, ja siedziałam przytulona do Ricka i modląc się w duchu aby jej wyszła piosenka. Wymyśliła ją sama. Byłam z niej dumna, ale to jak zawsze prawda?. Laura weszła na scenę, teraz jej pora. Spojrzała na nas, jestem pewna że chciała by być z nami tutaj a nie na scenie sama. Zawsze wolała zespół niż samotność. Stanęła na środku sceny przy mikrofonie. (To nie jest piosenka Laury )






 


Zaczęła śpiewać a jej głos rozbrzmiał na całej Sali. Co jak cos ale ja doskonale wiedziałam że wygrała ten jej głos.

 



Trochę tu pusto, Rozpocznij na nowo I nie patrz do tyłu....


Rozdział 56/60 ,, Dokładnie mówiąc dobre kilka miesięcy później......''

 


Dokładnie mówiąc dobre kilka miesięcy później 




Perspektywa  Vanessy




-Gówno mnie to interesuje! * odparłam głośno i wyraźnie. Widziałam jak inni na mnie patrzą.  Jednak ja miałam co powiedzieć. I wiedziałam że muszę to powiedzieć głośno oni muszą wiedzieć.



-Jak do wafla Laura ma nie wiedzieć! * odparł mój eks chłopak. Tak nie jesteśmy razem. Ale to historia na inny temat na inny dzień i na inny czas.



-zawsze musisz mieć inne zdanie ?! * odparłam mierząc go wzorkiem



-Tak, muszę odkąd stwierdziłaś że fajnie jest zdradzać!! * odparł teraz  w moich oczach pojawiły się pierwsze oznaki łez, ale nie pora nie pora Van walczymy o Laurę.



-To co było między nami minęło, nie mieszaj tych dwóch spraw



-Ja ich wcale nie mieszam!



-Przestańcie!!! * krzyknęła tym razem Rydel, podeszła do nas i stanęła pomiędzy nami. * Jestem tego samego zdania co Vanessa jak i Maia, ale jestem pewna że Rocky jak i Ell są tego samego zdania co ty. Wiem Ross to wasz kumpel, przyjaciel. Ale Laura….. * spojrzała na nas miała łzy w oczach. Rydel dała jej chusteczkę. * Laura od kiedy tylko Ross wyjechał ożyła. A Raini (Spokojnie jeszcze poznacie tą postać xD ). Grubszej kości zbudowana dziewczyna spojrzała na nią a potem na mnie. W moich oczach pojawiły się pierwsze łzy….



-Maia.. Ja dokończę. Chłopcy nie kłócimy się. Nie pora. Wiecie doskonale co stało się kiedy Ross nas opuścił?. Wiecie doskonale co stało się z nią samą. Wiecie jak zaczęła szaleć, bawić się pić, i wgl. Nie chce by przechodziła to samo po raz kolejny…



-Więc chcesz jej tak po prostu wywalić z pamięci Rossa? * zapytał mnie Rocky a ja spojrzałam tym razem na niego.



-Tak, chce dla niej jak najlepiej.



-Ona nam tego nie wybaczy * Odparł Rick



-Wiem, wiem również że mnie i Ciebie nie ma i nie będzie. Wiem to Rick, ale Laura nie może wrócić do tego stanu.  To nie była nasza malutka. Ja ja nie chce jej takiej * Spojrzałam po kolej na każdego a potem wyciągnęła rękę przed siebie. * Jeden za wszystkich * poleciała mi kolejna łza, wiedziałam że nie jestem w stanie dalej mówić.



-Zawsze * odparła Maia * nigdy nie przypomnę jej miłość do Rossa * odparła kładąc swą dłoń na mojej.



-Nie zdradzę również jak się zakochali w sobie * odparła z łzami w oczach Rydel. Kładąc dłoń na dłoni Mai i przytulając się do niej.



-Nigdy nie dowie się jak on się w niej zakochał * odparł Ell spoglądając na Rydel i kładąc dłoń na jej dłoni. Spojrzał na resztę.



-Przenigdy nie pomyśli o tym że mogła być z nim w związku * odparł Rocky przybił piątkę z Ellem i położył swoją dłoń na jego.



-Dobrze, Laura nie dowie się jak, kiedy, gdzie, dlaczego, po, co, na co i jak było z Rossem * odparł Rick spoglądając na mnie * Ale pod jednym warunkiem. Nie dowie się również o mnie i o Tobie, zamkniemy raz na zawsze Twoją zdradę * odparł a ja dalej zaczęłam płakać. * Nie dowie się że my kiedyś byliśmy razem.



-Chcecie jej całkowicie pozbawić wspomnień! * odparła zła Rydel.



-Nie, Rydel. Rick ma racje, my nigdy nie będziemy razem i lepiej żeby Laura nie wiedziała ze kiedyś byliśmy. Tak jak…. * odparłam ale dokończyła za mnie Maia



-Tak jak ja i Rocky?, jak moje bujanie się w Rossie? * odparła spoglądając na mnie.



-Tak Maia dokładnie. Od teraz mówimy Laurze wszystkie tylko nie to * moje łzy nie chciały przestać się wylewać czułam że to koniec. Koniec mojej historii mojej zabawy wszystkiego. Tak dokładnie zakończyła się nasza wspaniała 8. Maia z Rockym nigdy już nie związali się. Próbowali, ale ona ciągle kombinowała jak być z Rossem. Ja…. Jest mi przykro to mówić ale zdradziłam Ricka, tak miałam udany związek. Laura udawała związek z Rossem tak oni twierdzili my widzieliśmy wielką szaleńczą miłość…..

 

Wspomnienie :



-Wszyscy za jednego * krzyknęłyśmy radośnie. Dziewczyny poszły a Laura usiadła na murku. Do czego to doszło żeby Laura Marano czekała na faceta?. Spojrzała na jego plan i jego opis. Hmy komponuje, śpiewa, gra na instrumentach. Ciekawe jakich. Nagle poczuła powiew lekkiego powietrza, spojrzała za siebie i zobaczyła resztę ekipy. Dlatego wyciągnęła tel i napisała ese ,,biegiem do mnie ‘’



-Co dzisiaj nie zdążyliście spierdolić z zajęć? * zapytał zakładając jedną dłoń na drugą.



-A ty co?, zrobiłaś z koleżankami warty by nas dopaść * odparł blondyn.



-To pewnie ty jesteś Ross Lynch? * odparł oglądając go z góry na dół.



-A nawet jeśli to co? * odparł znów bezczelnie. Podeszła do niego bliżej, znacznie bliżej.



-Zabawne, ale z Ciebie świetny facet * Odparła a ich wszystkich zamurowało.



-Ah tak? * odpowiedział ten cały Lynch



-Ciekawe, co sprawiło że masz tak duży kompleks niższość, że grasz teraz przede mną przed kumplami. Co chcesz być cool?. Nie miałeś żadnego dzieciństwa, czy może mama nie pochwaliła Cię za rysunek gdy byłeś mały?. A może tatuś nie przyszedł na żaden mecz, czy popis kompozytorski?.   Wiesz co ogarnij się, masz rok. Masz rok aby egzystować i być kimś zupełnie innym mogę Ci w tym pomóc wszystko zależy od Ciebie.



-Przeczytałaś to wszystko w moich aktach? * zapytał zaskoczony.



-Nie Lynch ja to znam. * odparła patrząc na jego duże mleczne oczy * Przestań chodzić jak pieprzony Pan wszystkiego i zrób coś by ten rok dla naszej dwójki był lepszy.



-A ty przestań chodzić jak z jakiegoś wybiegu * wtrącił się jeden, ale to inny blondyn go uciszył. Spojrzała przelotnie na nich a potem ich olałam. Pojawiły się dziewczyny.

Rozdział 55/60 ,,Nie wierze kłamałaś!, cały czas. Ten związek to lipa!! '' By Vanessa Cullen

 


Perspektywa laury




-Nie wierze kłamałaś!, cały czas. Ten związek to lipa!! * odparła wkurzona Vanessa.



-Tak, ale Van proszę Cię ja my…. Nie nadajemy na tych samych falach.



-I do teraz nie chciałaś mi o tym powiedzieć?. Jak mogłaś. Znamy się od przedszkola.



-Dlatego nie chciałam Ci powiedzieć.



-Przesadzasz Van jak było z Tobą i Rickiem>?



-Teraz wypuszczasz brudy !!!!



-Van proszę Cię. Ja my… To nie to samo co ty i Rick. Wy  cos do siebie czuliśmy a my. Nam zależało tylko na tym by udać że jest dobrze a potem co?. Vanessa przespałam się z nim i nic nie poczułam * Odparłam a w jej oczach zobaczyłam


rozpacz i takie uczucie które nie da się opisać. Od tej chwili wiedziałam że zrobiłam coś czego nie powinnam. Zdecydowanie to nie to. Obudziłam się… A właściwie nie ocknęłam się kiedy ktoś bezczelnie machał mi ręką przed oczami okazało się że to Noah. Spojrzałam na niego i wyjęłam z buzi ołówek.



-Chcesz zniszczyć sobie język? * zapytał przysiadając się na chama po drugiej stornie stolika. Powinnam wam wspomnieć że to co przed chwilą się wydarzyło to moja chora wyobraźnia, a ja siedzieć w kafejce ukrywając się przed moim przyjaciółmi. Tak związek z Rossem to zdecydowanie pomyłka. I kiedy nie musimy być razem ukrywamy się w różnych miejscach. Ja postanowiłam się uczyć ale widzicie jak to wyszło.



-Odpowiesz mi czy będę czekać kolejny rok.



-A o co pytałeś?



-Zabawna jesteś Laura.



-Ty też Noah myśląc że cię słucham * odparłam, ale on nie przejął się tym wręcz przeciwnie spojrzał na mnie po czym odparł uśmiechając się szeroko.



-Zapytałem gdzie Twoja druga połówka>?




-A co, stęskniłeś się za moim chłopakiem.>?



-Jesteś całkiem zabawna, teraz rozumiem dlaczego Ross Lynch się Tobą zainteresował. Wiesz przecież ma miano podrywacza.



-Tak no i ?



-A teraz przysiadł przy jednej. Nie jesteś ciekawa czy Cię zdradza? * serio?, miałam to w dupie ale musiałam udawać pozory.



-Sadzisz że zdradza mnie ?, może na lewo i na prawo?



-Hehe, nie moja kochana jest wierny jak jakiś pies.


Co taka dziewczyna jak ty  zrobiła by usidlić takiego chłopaka jak on?



-Wiesz co, ta rozmowa robi się co raz dziwniejsza, zastanawiam się czy czasem nie zmieniłeś orientacji.



-Nie, nie zmieniłem. Chce być niczym stary Ross Lynch * tym razem zaśmiałam się po czym pokazując dłonią pokazałam by się do mnie bliżej przysunął. A kiedy byliśmy blisko siebie, szepnąłam mu do ucha.



-Mam taką moc, nazywa się Laura Marano tylko ja potrafię poskromić Rossa Lyncha * odparłam zabierając książki i kładąc kasę za sok po czym wyszłam z knajpy.

 

Perspektywa Rossa



Paliłem papierosa przed moim samochodem czekając na kumpli. Z tego co wiem są wolni. Chociaż teraz będąc w związku cholera ich wie. Raz są wolni a za chwilę usłyszy się.... Nie, nie Ross co ty głupi jesteś ?!, jaki związek?!!!. Szczerze powiedziawszy za każdym razem jak któraś z dziewczyn proponuje mi sex bądź spotkanie mam szeroki uśmiech na twarzy a ripostę w głowię ,,Mam to w dupie ''. Ja i Laura?, hmy to dziwny rodzaj związku. jak mam być szczery czuję że oboje jesteśmy szczęśliwi kiedy mamy luz od siebie. No tak, kiedy jesteśmy sami i wolny czas nie spędzamy ze sobą. Teraz np Laura siedzi sobie w knajpie z Noah a ja co?, palę sobie fajeczkę i wcale nie myślę o tym co ona tam z nim robi. Bo nawet jeśli jestem ciekawy co tam się dzieje musze udawać. Laura zabiła by mnie gdyby wydało się że jesteśmy razem. Po akcji z Maią ma dość. Nie dziwię się jej, ja tez. Dlatego kombinujemy, kombinujemy na ile się da. By nasza paczka przyjaciół się nie skapnęła że udajemy przyjaźń. Więc kiedy przy paczce kumpli usłyszycie Kocham Cię, albo piernik co tam usłyszycie my tylko udajemy.


-Rosss!!, wołam Cię a ty nic



-Sorry sorry Rocky zamyśliłem się gdzie reszta>.?



-Jak to nie wiesz?. Rick musiał od razu po zajęciach lecieć do akademika Vanessy ważne zadanie z biologii. Natomiast Rydel musiała zostać w bibliotece i jej musiał pomóc przecież Ell.



-Zajebiście mam świetny utwór i chciałem wam


zagrać.



-Oho, ależ Cię miłość zmienia.



-E tam * odparłem. Bo gówno prawda to spokój święty a nie to ale cicho on nie wie. Wypuściłem peta.



-Więc co robimy?



-Może idziemy na piwo? * odparłem siadając za kółkiem.



-A potem będziesz prowadził?



-nie, jedziemy do mnie zostawiamy auto a potem piwko.




-No i to jest dobry pomysł



-Wiem bo mój * odparłem zapinając pasy kiedy brunet wsiadł do auta, zastanawiałem się nad tym czy jemu nie pokazać tego utworu, ale jak mi walnął o miłość itp. To stwierdziłem po moim trupie. Nigdy Laura Marano nie przekona mnie do muzyki, nigdy nie zaśpiewam dla niej ballady chyba ze dla jaj. No ok, mamy zaśpiewać z Rickiem piosenkę na konkurs ale kurwa mać. Nie miłosną umówmy się ok.?

 



Perspektywa Ricka



Wszyscy czekaliśmy w loży na wyścig Laury. Laura Marano po tak długim nie jedzeniu w końcu mogła jechać. Wszyscy strasznie się bali. Wiedzieli że mała…. Zresztą czy ja się nie powtarza?. Ostatnio Lau wygrała a wszyscy się martwili. Teraz było tak samo. Wszyscy się o nią martwili.  Jak i o Rossa który jechał z nią w tym wyścigu, jak na razie miał być jej pilotem. Do czasu aż wyjedzie. Złapałem Vanesse  by mi nie zemdlała. Bo ona najbardziej bała się o małą. Wyścig się w końcu zaczął, Laura nie może tego zepsuć jest pierwsza. I tak zostało. Zanim się obejrzeliśmy była meta którą przekroczył jej samochód. I zanim się obejrzeliśmy wszyscy byliśmy w klubie i wszyscy się dobrze bawiliśmy. Ja tańcząc z Vanessa nie zwracałem uwagi na innych a powinien zdecydowanie powinien wiedzieć że Ross jest strasznie zazdrosny, nagle zauważyłem jak leje się z innym o Laurę a ona próbuje ich oddzielić. Chwyciłem szybko Van za dłoń po czym pociągnąłem ją w widowisko.




-Przestańcie!!! * krzyknęła Lau



-Co jest.? * zapytałem się trzymając Rossa.



-Macał Laurę * odparł wkurzany blondyn.



-I za to chcesz dostać w mordę proszę Cię LYNCH *Odparła wkurzona Laura a ja zerknąłem na nią i Rossa.



-Opanujcie się, a ty nie ruszaj  nie swoje kobiety.



-Przecież nie ma napisane zajęta



-Ale to nie znaczy że tak masz się zachowywać


matole * odparłem przez co i ja wdałem się w bójkę. Za chwile pojawił się Ell i Rock i zaczęła się ostra bójka. Dziewczyny próbowały nas odepchnąć ale my mieliśmy to gdzieś chcieliśmy się bić.  Dziewczyny nas od siebie odciągnęły. A ja spojrzałem na Laurę która przemawiała do  Rossa.  Po chwili się do siebie przytulili. Zabawne jak potrafi być zazdrosny.

Rozdział 54/60 ,,Osz ty * odparłam znów całując jego usta. Ale czy mogę go oszukiwać że serio przeszło mi z blondynem?. Że chce go wykorzystać i chce by zaczął zwracać na mnie uwagę?. To chore tak ale ja jednak nie chce odpuść sobie blondyna…… '' By Maia Mitchell


 


Perspektywa Mai





Nie wierzyłam własnym oczom kiedy pokazałam Rossowi film a potem ujrzałam ich tańczących na balu w którym ogłoszono 5 wspaniałych. To totalna katastrofa to jakieś kurwa jaja. Powinni już dawno powiedzieć sobie żegnaj i…. No właśnie i co?. Może powinni być jednak razem a ja powinnam wrócić do Rockego.? . Jak na zawołanie pojawił się spojrzeliśmy na siebie po czym pocałowałam go a on odwzajemnił pocałunek. Nie wiem czy dobrze robię, ale chwila relaksu i nie odpowiedzialność też się przyda prawda?.



-Powinniśmy dać sobie jeszcze jedną szanse!! * odparliśmy obydwoje kiedy oderwaliśmy się od siebie.



-Jesteś pewny?



-Jestem pewny, teraz kiedy wiem że już tak nie szalejesz za blondynem. Tym bardziej



-To cieszę się Rocky strasznie za Tobą tęskniłam



-Tak nie widać



-Osz ty * odparłam znów całując jego usta. Ale czy mogę go oszukiwać że serio przeszło mi z blondynem?. Że chce go wykorzystać i chce by zaczął zwracać na mnie uwagę?. To chore tak ale ja jednak nie chce odpuść sobie blondyna……



Następny dzień….






Myślałam że śnie. Jedliśmy Lanych kiedy pojawił się Ross z gitarą. Szedł do naszego stolika, chłopcy szli razem z nim by usiąść i wyciągnąć Laurę do Rossa. Kiedy wstała. Chłopak zaczął grać.  



 

Uh, uhh, yeah

Okej, może jestem nieśmiały Ale zwykle mówię to co myślę Jednak przy tobie plącze mi się język

Spocone dłonie, rumienię się Myślisz, że nie mam pewności siebie Ale mam, tylko nie przy tobie
Teraz śpiewam wszystkie słowa które boję się powiedzieć yeah

Więc wybacz, jeśli robię to wszystko źle Cóż, staram się dać z siebie wszystko w tej piosence
aby powiedzieć ci... Co mogę zrobić? Zakochałem się
Mam nadzieję, że odczuwasz to co ja Bo powiedziałem mamie o tobie Powiedziałem jej...
Co mogę zrobić? Zakochałem się *

I tak jak noc trzyma się księżyca Zakochałem się Uh, uhh, yeah

Spójrz na mnie, perfekcjonista Tak, jestem pracoholikiem I przy telefonie, czuję się jak w domu
Nie lubię basenów, lecz moje łóżko (używam) Nici, by moje zęby były doskonałe Tak, to prawda, mam problemy
Teraz śpiewam wszystkie słowa które boję się powiedzieć yeah

Więc wybacz, jeśli robię to wszystko źle Cóż, staram się dać z siebie wszystko w tej piosence
aby powiedzieć ci... Co mogę zrobić? Zakochałem się *

Mam nadzieję, że odczuwasz to co ja Bo powiedziałem mamie o tobie Powiedziałem jej...
Co mogę zrobić? Zakochałem się  I tak jak noc trzyma się księżyca Dziewczyno, utknąłem na tobie*
Uh, uhh, yeah

 


Laura rzuciła się na niego i musnęła jego usta a on odwzajemnił pocałunek. Wszyscy zaczęli bić brawo wiec i ja się przyłączyłam, myśląc tylko o tym że to cholernie nie sprawiedliwe. Spojrzałam na moich znajomych oni też udają happy. Kurwa mać.



-Czy oni nie są uroczy? * odparła Vanessa a Rydel jej przytaknęła.



-Ciekawe kiedy nasi wpadną na takim romantyzm * odparłam wściekła przez co dostałam buziaka w usta od Rockego. * No lepiej.



-Co lepiej? * odparła Laura siadając na kolana Rossa.



-Ross cholera jasna dlaczego Laura nie mogłam spodobać Ci się ja albo Rydel bądź Maia?



-Nie, Laura od początku była tą jedną jedyną * odparł za co brunetka nakarmiła go gryzem kanapką.



-Czy teraz nie mamy próby. Oj nie przypomniana * odparł Rick wstając i biorąc swoją dziewczynę za rękę. Spojrzałam na nich wszystkich pierwszy raz cała nasza 8 jest razem. Zabawne prawda?. Pierwszy raz pomyślałam o czym zabawnym. A jakby tak porobić zdjęcia?.









I tak powstał nasz album nasza 8. Wszyscy razem i za razem osobno. Byłam z siebie dumna. Za 2 lata jak będziemy kończyć szkołę zrobimy wielkie show. No a teraz po ra na próbę. Znów tańczyliśmy. A główna para miała wolne. Według Pani byliśmy beznadzieja i trzeba było to zmienić. Jak dla mnie sama jest beznadziejna.



 

Perspektywa Vanessy






 Znów taniec, śpiew bo ciągle czegoś nam brakowało jak dla mnie to jej brakowało piątek klepki. Przecież mamy dobre 2 i pół  miesiąca na opracowanie tego a nie jesteśmy nawet w połowie, ile znamy piosenek z HSM.>?. 4?. Pierwsza Ross i Laura, druga wszyscy razem, trzecia chłopcy, czwarta wszyscy a i piąta solówka Laury czego nie znosi i zawsze błaga żeby to ćwiczyć na samym końcu. Jest na scenie sama i ma udawać że jest tragicznie źle i po prostu nie to nie to. A co z dalszymi piosenkami?. Ja nie wiem.



-Vanessa!. Taniec od nowa * wszyscy na mnie spojrzeli a ja mogłam tylko powiedzieć Upss…. No ale przecież to nie moja wina. Zaczęliśmy od początku, jednak nie mogłam przestać myśleć o Mia. Zbyt martwiło mnie to jak jest zadurzona w Rossie. To możliwe żeby udawała związek z Rockym by pokazać mu jak jest naprawdę. A może chce rozwalić nam Raure…?.



-Mogę wiedzieć Co cię tak rozprasza./ ? * zapytał mnie Rick zachodząc mnie od tyłu.



-Sama bym chciała wiedzieć co mnie tak martwi ale po pierwsze * zerknęłam na siebie by dać buziaka Rickowi i spojrzałam na dziewczyny którą się w niego wpatrują. Ale on się tym nie przejmował. Zaczęła grać muzyka grał na gitarze Ross, na perkusji Ralffi i na klawiszach Rocky. A  do mnie podeszły dziewczyny.  Cała nasza czwórka zaczęła się chichrać.