Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 81 do 90. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od 81 do 90. Pokaż wszystkie posty

Rozdział 90/90 ,,I chociaż miałam świadomość że tym razem również wygra Laura i Ross nie martwiłam się tym tak bardzo chciała bym by było jak dawniej. By Laura znalazła pamiętnik i chciał go przeczytać. Wiem powinniśmy jej go dać jednak znałyśmy ją na tyle by wiedzieć że gdyby dostała ten pamiętnik od nas wzięła by zapalniczkę i by go zapaliła. Tak to była Laura Marano.'' Vanessa Cullen

 


Perspektywa Vanessy






Stałam przy tablicy ogłoszeń o to przede mną najseksowniejsze laski w szkole. 10 najseksowniejszych dziewczyn w szkole. Uśmiechnęłam się widząc nas.



1. Laura Marano 2A

2. Rydel Son 3B

3. Vanessa Cullen 3A

4. Maia Mitchell 3B

5. Olivia Holt  2 C

6.Karol 3C

7.Sabrina 4B

8. Malxa 1C

9. Jessic 2C

10. Eva 1A



GŁOSUJCIE!!!!


A pod nim lista chłopców :


1. Ross Lynch 3A

2. Noah 2 A

3.Rick Coll 3A

4. Ellithon Ralffi 3B

5.Rocky Max 3B

6. Max 4A

7. Andrew 2C

8. Jorge 2A

9. Matteo 4C

10.Alex 1C



 

GŁOSUJCIE!!!



 

I chociaż miałam świadomość że tym razem również wygra Laura i Ross nie martwiłam się tym tak bardzo chciała bym by było jak dawniej. By Laura znalazła pamiętnik i chciał go przeczytać. Wiem powinniśmy jej go dać jednak znałyśmy ją na tyle by wiedzieć że gdyby dostała ten pamiętnik od nas wzięła by zapalniczkę i by go zapaliła. Tak to była Laura Marano.



-No hej!! * na moje plecy skoczyła kumpela a ja zaśmiałam się klepiąc ją po głowie.



-No cześć dzieciak gdzie reszta? * zapytałam moją uroczą blondynkę odwracając się od listy i idąc w kierunku drzwi wyjściowych



-Z tego co wiem to chłopcy mają trening, Laura poleciała do Noah bo napisał * przewróciłam oczami a ja znów się zaśmiałam, tak mówcie co chcecie ale my nie lubimy nowego fagasa Laury. * No a Mia…. Hmy…. Daj mi się zastanowić....



-PRZYSTAWIA SIĘ DO ROSSA!!! * odparłyśmy obie i zaśmiałyśmy się łobuzerko.



-No to nie zostaje mi nic jak tylko zaprosić Cię na koktajl Rydel.



-A mnie nie zostało nic jak tylko powiedzieć ,,Z przyjemnością Vanesso'' * odparła radośnie  po czym obie wyszłyśmy ze szkoły i zaczęłyśmy kierować się w stronę baru gdzie dają przepyszne koktajle.



-Czy ona odpuści go sobie kiedyś? * zapytała nagle moja przyjaciółka.



-Ona nawet nie odpuść kiedy on będzie żonaty



-Ona będzie latać za jego kobietą i mówić ,,On ci mój ‘’ * odparła a ja zaśmiałam się doskonale wiedząc że ma racje. Maia mimo że wróciła do Rockego dalej coś czuje i będzie czuć do Rossa zawsze tak było…



 

Chwile wcześniej….

 

Perspektywa Mai




Szłam sobie korytarzem kiedy napotkałam blond czuprynę szybko podbiegłam i wskoczyłam mu na plecy.



-Co jest kurwa!! * odparł



-Zgadnij kto * odparłam śmiejąc się i nareście on zaczął się śmiać



-Jak miło Maio że zajęłaś moje plecy.



-Widzisz Rossi jaką dobrą jestem kumpelą.



-Co chciała byś dziś robić?



-Może wyjść na spacer.?



-Na moich plecach?



-Ehe… * odparłam wtulając się w niego, ale on już zdążył obrócić mnie bym na nim wisiała z przodu, siłą rzeczy musiałam się puścić i iść obok niego.



-No to opowiadaj co się działo jak mnie nie było.?



-Ah tak… Tak bardzo jesteś ciekawy co robiłam gdy Ciebie nie było.?



-Maia zawsze jestem ciekaw * zaśmiał się pokazując swe białe ząbki uwielbiałam tego chłopak.



- Oprócz tego że tęskniłam bo się nie odezwałeś to dobrze * odparłam



-Chcesz włoskiego Loda? * odparł pokazując samochód z lodami.



-Kto pierwszy ten wygrywa!! * odparłam biegnąc ale mnie szybko pokonał. Kiedy dobiegliśmy do lodów zamówiliśmy swoje ulubione ja truskawkowe a Rossi czekoladowe i szliśmy dalej. Postanowiliśmy iść na plaże.

 

Rozdział 89/90 ,,W końcu nie co luzu. Laski cały boży dzień mnie męczyły z zapytaniem czy zabiorę je na bal. Szczerze powiedziawszy wolałbym iść sam niż z jakąkolwiek, ale nie miałem wyboru gdyż dziewczyna z którą serio chciałbym iść jest szczęśliwa z związku. Włączyliśmy głośno muzykę z głośników i graliśmy w kosza.'' By Ross Lynch

Perspektywa Rossa

 

W końcu nie co luzu. Laski cały boży dzień mnie męczyły z zapytaniem czy zabiorę je na bal. Szczerze powiedziawszy wolałbym iść sam niż z jakąkolwiek, ale nie miałem wyboru gdyż dziewczyna z którą serio chciałbym iść jest szczęśliwa z związku. Włączyliśmy głośno muzykę z głośników i graliśmy w kosza.






leciał dobry remix kiedy na nasz trening, weszła grupa dziewczyn z trenerem ciekawe czyżby to wf?, spojrzałem na dziewczyny mając nadzieje że będzie ktoś znajomy no i się nie myliłem była ona

Laura, fakt obdarzyła mnie spojrzeniem, ale niczym więcej postanowiłem do niej podejść, niestety to samo zrobił i wystartował do niej Noah. Dupek!. Nagle ktoś klepnął mnie w ramię.



-No chyba tego nie zostawisz tak? * odparł mój kumpel Rick mściwie się uśmiechając. Ożesz ty. Zaśmiałem się a on uderzając mnie w ramie jeszcze raz pobiegł w kierunku trenera by zaproponować trening.



-Cześć śliczna * odparłem kiedy Laura miała skoczyć do piłki na rozpoczęcie pojedynku. Ja po jednej stornie ona po drugiej kiedyś to bardzo lubiła.




-No cześć Ross tak? * odparła a ja wiedziałem że udaje, bo widząc moją minę uśmiechnęła się szerzej. Rozpoczęliśmy grę, oboje wyskoczyliśmy w tym samym momencie czego efektem było to że ja odebrałem jej piłkę a ona wpadła w moje ramiona, spojrzała się na mnie zmieszana i czerwona jak burka, po czym mi uciekła. Uśmiechnąłem się po czym pobiegłem w stronę piłki. Już wiedziałem jak wykorzystać to. Kryłem ją, chociaż ja powinien zająć się inną osobą, nikt nie był mi przeciwny, i kiedy ją kryłem i tak przez przypadek dotykałem
ona coraz bardziej się czerwieniła, do momentu kiedy stojąc za nią prawie ją dotykałem, ona 
delikatnie odwróciła twarz w moją stronę by szepnąć...



-Nawet nie próbuj * zaśmiałem się by szepnąć jej



-Jestem Ci coś winien, i spełniam się w pracy zespołowej * odparłem śmiejąc się. Az do momentu kiedy ktoś podłożył jej nogę, a ja będąc blisko niej złapałem ją w tali by nie upadła na ziemie, efekt był taki że upadła na moje ciało. Spoglądaliśmy na siebie i ja doskonale wiedziałem że chce czegoś więcej. Spojrzałem na nią mając nadzieje że zaraz coś powie, albo ucieknie, ale ona tylko na mnie patrzyła chciała sobie coś przypomnieć, czy nie miała pojęcia jak uciec. Przecież jak teraz ją pocałuję, to w najlepszym wypadku dostanę w ryj


od Noah, ale czy tym faktem się przejmuje?, zbliżałem się do niej blisko znacznie blisko, a ona stała w miejscu, ani nie uciekała ani nie przesuwała się do przodu, zabawne prawda?. Taki gracz jak ja, wieczny kawaler i podrywacz i nie wiem do końca co powinienem zrobić. Zatrzymałem się w momencie kiedy prawie stykaliśmy się nosami, czemu nie przybiegł do nas jej koleś, dlaczego nie ucieka. Zaśmiałem się, a ona zaszokowana dalej nic nie mówiła.



-Czekasz na to prawda? * odparłem a ona dalej nic nie mówiła * Chcesz by moje usta pocałowały


Twoje, ty chcesz się we mnie zakochać, chcesz się zakochać na nowo we mnie.



-Skąd taki pomysł.? * odparła nie co zmieszana



-Przed chwilą chciałem Cię pocałować i doskonale wiedziałaś że to zrobię jednak nie uciekłaś. * Odparłem i w tym samym momencie pojawił się Noah i ściągnął ją ze mnie.




-A wy to jakieś schadzki Lynch sobie robicie? * zapytał trener, szybko się podniosłem zmieszany tym że nam przerwali.



-Nie trenerze w żadnym wypadku * odparłem spoglądając to na trenera to na Laurę. Jej facet był tutaj blisko a ona co?, ona chciała być blisko mnie. Chciała pocałować moje usta, zaśmiałem się przez co trener posadził mnie na ławce myśląc że śmieje się z niego. Zabawne Laura Marano dalej mnie pragnie… Po trengu zmierzałem w kierunku swego samochodu, na dziś dość czas wracać do domu. A nie miałem pojęcia gdzie chłopaki, dlatego sam zmierzałem do domu. Zapaliłem papierosa, kiedy nagle pojawiła się ona tyrpał mnie w ramie, przez co w pierwszej chwili chciałem ją uderzyć no co myślałem że któryś z kumpli. 



-Ty palisz? * spytała zszokowana




-Co nie wiedziałaś?, przecież wiecznie mi powtarzasz że palenie…. O kurwa przepraszam ty tego nie pamiętasz, bo przecież wymazałaś wszystko na mój temat!! * odparłem nie co zażenowany, bo wiedziałem że zamierza zrobić mi wymówkę.



-Nie powinieneś palić to szkodliwe, i kiedyś możesz nie mieć przez to Dzieci.




-Spokojnie matko moich dzieci,  będziemy mieć ich na tyle że będziesz mieć dość. * odparłem by rozładować to napięcie między nami.



-Ross



-Słucham Cię w czym problem.



-Ja, ja przepraszam za to że nas wymazałam że Cię nie pamiętam i że…



-Tak, stwierdziłaś Ross Lynch nie żyje. Tak było lepiej, ale teraz słuchaj * wypuściłem fajkę na ziemie*

Gdybym ja był na Twoim miejscu, nigdy nie wymazał bym miłości życia, ani przyjaciół bo to jedyne osoby które są i będą zawsze. A ty to zrobiłaś....



-Przecież mój wypadek nie był specjalnie!



-Specjalnie, nie specjalnie Laura, nie powinnaś powiedzieć po nim ,, Nie nie chce znać przeszłość’’




-To co miałam cierpieć!



- Laura, ja chciałem być z Tobą. !!! A skąd wiesz że byś cierpiała!* teraz i ja krzyknąłem



-Bo czuje, czuje że przez ciebie cierpiałam!



-Ah tak, zabawne bo jest całkiem odwrotnie! * odparłem po czym obróciłem się na pięcie i zostawiłem ją samą. Ale ona nie dawała mi za wygraną



-Ross, proszę Cię



-O co mnie prosisz? * spytałem nie rozumiejąc jej już totalnie



-Nie zmuszaj mnie do tego, czego nie chce. To zachowanie na Hali… Ja wierze, wierze w to że kiedyś się kochaliśmy, że byliśmy dla siebie ważni ale teraz tego nie ma.



-I to wszystko dzięki Tobie.



-Może kto to wie, ale teraz jest Noah, i chce by tak zostało.



-Kocham Cię Lauro, Mario Marano * odparłem po czym odwróciłem się do niej plecami i szedłem w kierunku swego samochodu, to tylko tyle ile mogłem sobie pozwolić na chwilę obecną.

13 grudnia Rozdział 88/90 ,,Ty ciekawe czy byś rozwiązała, chodźcie pokaże wam * odparła idąc do ławki na korytarzu i szukając w plecaku książki od matmy. Wtedy dosłownie zawiał wiatr przynajmniej takie miałam wrażenie a do szkoły weszli oni. Największa ciacha od dobrych dwóch lat. Spojrzałam na mojego chłopaka, na Rockego, na Ella. Aż wszedł on łobuz, najseksowniejszy chłopak na świecie. No sorki kochanie, ale kiedy Ross Lynch jest w pobliżu żadna dziewczyna nie może mu się oprzeć. Spojrzałam na Laurę która również musiała poczuć wiatr we włosach, spojrzała na idącą grupę chłopaków i na Rossa do którego od razu przyłączyła się grupa dziewczyn, jedna pocałowała go w policzek druga natomiast powiesiła mu się praktycznie na ramieniu.'' By Vanessa Cullen

Perspektywa Vanessy




Następnego dnia pojawiłyśmy się w szkole w 5. Ja po lewej stronie, Rydel po prawej, Raini wraz z Maią z tyłu a na samym środku ona, jak zawsze najśliczniejsza dziewczyna w szkole. Każdy na nią patrzył z utęsknieniem. Wszyscy marzyli o tym by Laura Marano na nich spojrzała, by najładniejsza dziewczyna w szkole chociaż puściła oczko, zatrzymał się, pomachała czy cokolwiek. Ale nie ona, nie nasza Laura.



-Wiecie miałam tak głupie zadanie z matmy że sądziłam że sobie nie poradzę, było beznadziejne!!



-Żartujesz? * odparła Maia, zabawne że to ona powiedziała.



-Ty ciekawe czy byś rozwiązała, chodźcie pokaże wam * odparła idąc do ławki na korytarzu i szukając w plecaku książki od matmy. Wtedy dosłownie zawiał wiatr przynajmniej takie miałam


wrażenie a do szkoły weszli oni. Największa ciacha od dobrych dwóch lat. Spojrzałam na mojego chłopaka, na Rockego, na Ella. Aż wszedł on łobuz, najseksowniejszy chłopak na świecie. No sorki kochanie, ale kiedy Ross Lynch jest w pobliżu żadna dziewczyna nie może mu się oprzeć. Spojrzałam na Laurę która również musiała poczuć wiatr we włosach, spojrzała na idącą grupę chłopaków i na Rossa do którego od razu przyłączyła się grupa dziewczyn, jedna pocałowała go w policzek druga natomiast powiesiła mu się praktycznie na ramieniu. Więc chłopcy klepnęli go w plecy żegnając się z nim. A ja musiałam udać że wejście Rossa nie zrobiło na mnie żadnego szału och na pewno żadnego. Podszedł do mnie mój chłopak machając do mnie jednym palcem.



-Widziałem widziałem jak obserwowałaś Rossa * odparł a ja zaśmiałam się po czym pukałam się w głowę.



-Tu się uderz, o tutaj * odparłam dotykając go w czoło. 



-Aha, aż ślinka Ci jeszcze płynie * odparł po czym pocałował mnie w usta, doskonale wiedziałam że kłamie, jednak chciałam od niego buziaka.  * Laura!!!, halo.>? * odparł mój chłopak machając jej przed oczami ręką. * oho koleina trafiona.



-Rick kochanie  to największe ciacho jakie stąpało po tej szkole, jestem pewna że tym roku szkolnym też będzie królem * odparłam spoglądając na Laurę ona jednak coś tłumaczyłam Mai. A to zadanie z matmy. Wtedy usłyszeliśmy głos z głośników szkolnych.



-Cześć kochani, mam przyjemność poinformować was o kilku nowych nowościach w szkole. Po pierwsze królowa Balu sprzed dwóch lat Laura Marano!!!!, kochanie wstań i złóż ukłon bo w tym roku również jesteś wyrwana do tego by być naszą królową!!!.. Tak Laura Marano znów jest na liście kandydatek na królową szkoły!!!!. Ale to jeszcze nie koniec. I tym faktem jestem podniecona a wy>?!!. Kochani, a właściwie dziewczęta, czy wiecie że Ross Lynch zawitał do naszej szkoły!!! * tłum dziewczyn zaczął piszczeć a my rozglądałyśmy na nie spanikowane. * Kochane jak dobrze wiecie to ciacho jest wolne!!! * znów piszczały, boże tylko nie powiedz że Laura go rzuciła!. * Kochanie mówię o Tobie Rossie Lynch zrób piękny ukłon w naszą stronę. jesteś nominowany na króla w tym roku!!!! * dziewczyny zaczęły znów piszczeć. * Lista dziewcząt na królowe balu jak i królów balu jest powieszona na tablicy ogłoszeń. A zdjęcie poprzednich królów dalej wiszą. Ale to nie koniec, za moment coś spadnie z nieba!!! * krzyknęła a wtedy serio ze schodów z samej góry zaczęły lecieć jakieś kartki, złapałam z  Laurę po kartce. Obie się śmiałyśmy. A kiedy miałyśmy wystarczająco ilość kartek wróciłyśmy do naszej ekipy.



-Laur skarbie, nie powinnaś się przemęczać * odparła Raini na przywitanie.



-Nie przesadzaj, już dawno wypoczęłam.




-Ja tam twierdzę co innego * odparł Calum przytulając do siebie Laure, zaśmiałam się nie sądziłam że kiedyś polubię tych dziwnych ludzi.



-Dobra, dobra dość tych czułość, co to za kartki? * zapytała podjarana Rydel



-Moja kochana to…. * zaczęłam po czym spojrzałam na Laurę, która kręcąc głową ze śmiechem odparła.



-Bal przebierańców!!! * zapiszczała a my zaczęliśmy się śmiac. Tak zdecydowanie tego nam potrzeba.



-Oj Calum chodź do Rockego i Ella, zdecydowanie to nie nasz klimat * odparł Rick, za co dostał kopa lekkiego w tyłek ode mnie.



-Jeszcze ubiorę Cię w tą muszeczkę zobaczysz!! * odparłam przez co reszta zaczęła się śmiać. Raini usiadłam na starym miejscu Ricka podjarana balem.



-Boże, makijaż, fryzjer, sukienka, buty matko święta ja tego niczego nie mam!!



-Spokojnie masz nas! * pokazała na siebie Maia * Ja robię makijaże * odparła pokazując swój aktualny makijaż.



-Ja fryzury * odparła Rydel śmiejąc się gdy naśladowała Maie by pokazać swoją fryzurę.



-A ja jestem od stroju * odparłam, ale reszta zaczęła się śmiać



-Sorry, ale z tym to lepiej iść do Laury * odparła Maia



-Czemu do mnie?, Van ma dobry gust * poparł brunetka o której wspominała Maia



-Kochanie ty dalej nie zdajesz sobie sprawy że jesteś najseksowniejszą, najzdolniejszą laską w tej szkole? * zapytała Rydel siadając przy niej. Laura spojrzała zaszokowana.



-Ehm… Nawet ja to wiem! * prychał Raini, prze co wszystkie na nią spojrzałyśmy.



-Niemożliwe * odparła spoglądając na nas.



-Ja nie wiem jak już do niej dotrzeć * odparła nagle Maia.



-A myślisz że ja wiem? * odparłam zaglądając do książki z zadaniem z matmy. Nie rozmawiałyśmy już o tym wolałyśmy pokazać Laurze jaki błąd zrobiła w tym zadaniu. Wiedziałyśmy że póki co nie ma sensu. Wgl nie ma sensu….


11 Grudnia Rozdział 87/90 ,,Czekaliśmy, i czekaliśmy i czekaliśmy na pojawienie się wkurzonego Rossa, wiedzieliśmy że tym razem nie uda się. Rocky wraz z Ellem grali na PlayStation jakąś grę bijatyką a ja zastanawiałem się co zrobić. Dziewczyny dzwoniły że Laura nie chce z nikim rozmawiać, nawet nie pozwoliła Van wejść do swego pokoju.'' By Rikier Coll

Perspektywa Ricka



 

Czekaliśmy, i czekaliśmy i czekaliśmy na pojawienie się wkurzonego Rossa, wiedzieliśmy że tym razem nie uda się. Rocky wraz z Ellem grali na PlayStation jakąś grę bijatyką a ja zastanawiałem się co zrobić. Dziewczyny dzwoniły że Laura nie chce z nikim rozmawiać, nawet nie pozwoliła Van wejść do swego pokoju. Potem pojawił się Ross, wydarli się do siebie po czym Ross opuścił akademik i gdzieś się podział. Sądziłem że wtedy wpadnie do nas, ale minęło dobre kilka godzin a jego nie było. Gdzie się zatrzymał, gdzie jest. Nie rozumiem tego, otworzyłem sobie cole z butelki szklanej i spojrzałem przez okno. Zadzwoniła do mnie Van.



-Cześć



-Cześć, przyszedł?



-nie, pojawił się, nie wiem jak mocno się pokłócili z Laurą ale na chwilę obecną nie pojawił się u nas.



-Od nas nie odbiera nawet tel. Wszystkie próbowaliśmy.



-Mówiłem że to bez sensu by nie opowiadać Laurze o nim! * warknąłem na moją dziewczynę.



-Wiem ale co teraz zrobimy, nie mamy wyjścia Rick, dobrze wiesz dlaczego to robiliśmy * Spojrzałem znów przez okno zobaczyłem idącego blondyna w naszą stronę.

-Kotek, kończę Ross zmierza do mojego domu



-Ok, daj znać po wszystkim



-Dobrze, kocham Cię



-Ja Ciebie też * rozłączyłem się po czym pobiegłem do drzwi, otworzyłem je w chwili w której Ross wyciągnął dłoń by zadzwonić do dzwonka.



-miło czekałeś na mnie * odparł po czym wrócił się i usiadł na schodach. Usiadłem obok niego, dając mu fajkę, wyciągnął do mnie dłoń wziął fajkę i zaczął palić.



-Wiesz że nie paliłem od roku.? * odparłem a Ross prychnął.



-No to dawaj tego papierosa * odparł wyrywając mi go.



-Spadaj, kiedyś trzeba zacząć od zera * odparłem nieświadomy tego co mówię



-Masz rację trzeba, ale ja nie chce, to tak jakbym miał zdobyć Laurę jeszcze raz , ona nie chce nie chce mnie w ogóle znać. Uważa że dobrze się stało.



-A ty co myślisz?



-Ja?!, ja myślę że to czyste szaleństwo, jak może nie wiedzieć kim byłem kim jestem.



-To był ciężki wypadek, była prawie rok w śpiączek.



-Tak wiem, ale pomyśl tylko gdyby Vanessa była w śpiące a potem zapomniał tylko Ciebie z całej paczki?



-Wiesz ona by doskonale wiedziała kim jesteś, gdybyśmy opowiedzieli jej * Ross wypuścił dym z papierosa, wiedziałem że ciężki temat jest teraz przed nami.



-Może i masz rację, nie rozumiem dlaczego wycofaliście mnie z jej życia. To tak jakbyście wzięli gumkę i wymazali błędy by ich nie widzieć już więcej.



-Porównujesz się do ścierania,  gumki? * zaśmiałem się a on razem ze mną.



-Nie zamierzam się o nią poddać.



-Myślisz że dasz radę?



-Myślę że tak



-To nie tylko czas, to również jej aktualny chłopak i wielka miłość, jej nowe życie w którym nie istniejesz. To również….



-Tak tak Rick nie wymądrzaj się!!, to że mnie rok nie było to nie znaczy że jestem głupszy * obaj zaśmialiśmy się po czym klepnęliśmy się w plecy, a Ell wraz z Rockym wyskoczyli z domu, przez co odsunęliśmy się o siebie i zaczęliśmy się śmiać.



-Już po bitwie? * odparł zadowolony Rocky.



-A co chciałeś się bić? * odparł Ross * Jak chcesz to…. * zaczął przez co Rocky zaczął machać rękami na nie, z takim odlotem że myślałem że coś się zaraz stanie. Tak, to oznaczało że 4 największe łobuzy wróciły do szkoły i to oznaczało że największe ciacha w szkole istnieją.

 

Perspektywa Vanessy



Następnego dnia pojawiłyśmy się w szkole w 5. Ja po lewej stronie, Rydel po prawej, Raini wraz z Maią stylu a na samym środku ona, jak zawsze najśliczniejsza dziewczyna w szkole. Każdy na nią patrzył z utęsknieniem. Wszyscy marzyli o tym by Laura Marano na nich spojrzała, by najładniejsza dziewczyna w szkole chociaż puściła oczko, zatrzymał się, pomachała czy cokolwiek. Ale nie ona, nie nasza Laura.



-Wiecie miałam tak głupie zadanie z matmy że sądziłam że sobie nie poradzę, było beznadziejne!!



-Żartujesz? * odparła Maia, zabawne że to ona powiedziała.



-Ty ciekawe czy byś rozwiązała, chodzicie pokaże wam * odparła idąc do ławki na korytarzu i szukając w plecaku książki od matmy. Wtedy dosłownie zawiał wiatr przynajmniej takie miałam wrażenie a do szkoły weszli oni. Największa ciacha od dobrych dwóch lat. Spojrzałam na mojego chłopaka, na Rockego, na Ella. Aż wszedł ona łobuz, najseksowniejszy chłopak na świecie. No sorki kochanie, ale kiedy Ross Lynch jest w pobliżu żadna dziewczyna nie może mu się oprzeć. Spojrzałam na Laurę która również musiała poczuć wiatr we włosach, spojrzała na idącą grupę chłopaków i na Rossa do którego od razu przyłączyła się grupa dziewczyn, jedna pocałowała go w policzek druga natomiast powiesiła mu się praktycznie na ramieniu. Więc chłopcy klepnęli go w plecy żegnając się z nim. A ja musiałam udać że wejście Rossa nie zrobiło na mnie żadnego szału och na pewno żadnego…..

9 Grudnia Rozdział 86/90 ,,8.?, Przecież razem ze mną jest nas 7. * odparła zaskoczona a ja znów zaczęłam się śmiać. Tak Laura Marano nigdy nie usłyszała słowa na Twój temat. Wstałam nie odpowiadając już na żadne zapytanie, odpowiedź bądź cokolwiek, opuszczając biedną Laure, nie dane jej było żeby się dowiedzieć…..'' By Olivia Holt

Perspektywa Rossa




-Przypomnisz sobie mnie, obiecuje Ci to przypomnisz sobie kim był dla Ciebie Ross lynch, a wtedy pożałujesz...



-Już żałuje * odparła wrednie, oparłem drugą dłoń


na wysokości jej głowy.



-Czego żałujesz? * odparłem mając wielką nadzieję



-Tego że kiedyś ponoć uważałam Cię za wielką miłość.



-Jeszcze się zdziwisz że nim będę * odparłem po czym spojrzałem w jej oczy po raz ostatni. Otworzyłem drzwi i wybiegłem z jej pokoju. Po drodze jakieś dziewczyn zatrzymywały mnie by pogadać. Olewając każdą po kolej zmierzałem do swego domu. Na mojej drodze stanęła nie kto inny jak Olivia Holt.



-Cześć przystojniaku!!! * powiesiła mi się na szyj po czym mocno mnie do siebie przytuliła.




-No cześć Oli * odparłem puszczając ją i idąc przed siebie, ale ona jak na złość szła za mną.



-Czyżby nie udała Ci się rozmowa z Laurą>? * zaśmiała się, zatrzymałem się i spojrzałem na nią.



-To nie jest zabawne



-Oj wcale nie śmieje się z tego, śmieję się z tego że ona nie ma zielonego pojęcia kim ty jesteś, za to ty kochasz ją ponad życie.




-Zdobędę ją, jeszcze przypomni sobie o mnie.



-Ross Kochanie, cała 6 próbowała, a ona tylko nie nie nie, nie  chce tego wiedzieć… Nie lepiej będzie jak nie będę wiedzieć…



-Skąd to wiesz?



-Bo ja też ją odwiedziłam. Twoja głupia 6 przyjaciół stwierdziła że opowiedzą o sobie ale nic nie mrukną na twój temat……



 

Kilka miesięcy wcześniej opowieść Olivii…..




-Weszłam właśnie do jej pokoju. Spojrzała na mnie, ledwo podnosząc głowę, po czym z westchnęła.



-Jesteś moją pielęgniarką? * odparła a ja zaśmiałam się.



-Chyba się za mocno narajałaś lekami, sądzisz  że takie młode dziewczyny są pielęgniarkami?



-Musiałaś aż tak jej odpowiedzieć?! * odparł

wkurzony Ross



-Ross!!, jesteś miłością mojego życia, myślisz że to fajnie patrzeć jak facet życia ogląda się za inną.? * widząc jego minę zaśmiałam się * Przecież ty to teraz będziesz oglądał na okrągło…



-Co chcesz przez to powiedzieć?



-Przestaniesz mi przerywać>? * odparłam kontynuując….



-To kim jesteś?. Zapytała mnie Laura.




-Twoją przeszłością * odparłam chichrając się i siadając jej na łóżku, ona lekko się wystraszyła jednak nic nie rzekła. Więc zaczęłam  temat… * Przeszłością której nie chcesz znać, a ja jako Twoja dobra…. Powiedzmy znajoma, bo nie zaliczam się do tej głupiej grupy…



-Czemu ich tak nazywasz?



-Bo do waszej 8 nie da się dostać, w żaden sposób!!!



-8.?, Przecież razem ze mną jest nas 7. Odparła zaskoczona a ja znów zaczęłam się śmiać. Tak Laura Marano nigdy nie usłyszała słowa na Twój temat. Wstałam nie odpowiadając już na żadne zapytanie, odpowiedź bądź cokolwiek, opuszczając biedną Laure, nie dane jej było żeby się dowiedzieć…..

 


Teraz :


-Nigdy nie usłyszała słowa na Twój temat, jestem

pewna że żadne nie wspomniało na Twój temat, nawet kiedy wróciłeś. Ona dzisiaj na waszym zdjęciu króla i królowej balu zobaczyła was razem. A zresztą przecież była taka szczęśliwa jak się z nią przywitałeś.



-Przeginasz Olivia, przeginasz.



-Nie Rossi to nie ja przeginam tylko Twoja paczka * przybliżyła się do mnie i przejechała dłonią po mojej koszulce. *Przeginają najbliższe Ci osoby, przeginają Twojej psia psi i psie ciele * odparła dziecinnym głosem po czym przejechała po mojej twarzy * Teraz będziesz patrzeć jak dziewczyna którą kochasz jest w ramionach innego i wierzy w to że to on jest jej pierwszą miłością Noah.



-Nie, nie prawda zdobędę ją



-Jak!, ona Ross nie chce Cię znać ona nie chce wiedzieć kim byłeś!!!!



-Jakoś uda mi się wywrócisz jej świat do góry nogami!!



-jedyne co możesz obrócić to Maie, która od początku się w Tobie buja * odparła śmiejąc się, wspięła się na palcach po czym pocałowała mnie w policzek, by później odwrócić się na pięcie i wrócić stamtąd skąd przyszła….

7 Grudnia Rozdział 85/90 ,,-Rozumiem Ross Lynch król balu ok, ale jak to kurwa szło…. A Największa miłość!, serio to pominęłyście!. Vanessa to ty próbowałaś wmusić we mnie bym słuchała co się kurwa działo przed wypadkiem!, nie wspomniałaś ani słowem że on kiedyś istniał w moim życiu!!!!'' By Laura Marano


-Ross Lynch kurwa tak!, Serio? * krzyknęłam zrzucając dłonie Rydel ze swoich i zaczęłam iść w jedną i drugą stronę.



-Rozumiem Ross Lynch król balu ok, ale jak to kurwa szło…. A Największa miłość!, serio to pominęłyście!. Vanessa to ty próbowałaś wmusić we mnie bym słuchała co się kurwa działo przed wypadkiem!, nie wspomniałaś ani słowem że on kiedyś istniał w moim życiu!!!!




-Laura, nie chciałaś wiedzieć…. * próbowała się bronić



-Tak ale piedoły typu że nasi rodzice mają nas w dupie mogłaś powiedzieć !!!!

 

Perspektywa Rossa





Wiem, nie powinienem cieszyć się że widzę ją, że ją czuję przytulam. Ale musiałem musiałem ją przytulić, tyle tylko że ona, czy ona nie ma zielonego pojęcia kim jestem?. Spojrzałem na chłopaków kiedy Laura z resztą dziewczyn wyszła ze szkoły.



-O co kurwa tutaj chodzi? * zapytałem Ricka bo wiedziałem że walnie mi prosto z mostu.



-Laura podczas wypadku straciła pamięć, nie ma zielonego pojęcia kim jesteś. * Miałem racje palnął jak kijem grając palanta.



-A wy nie ośmielicie się mi nawet powiedzieć?! * spytałem patrząc na nich i na jakiegoś rudego chłopaka * A ty kim jesteś?.



-Jestem w tej grupie od nie dawna, więc nie wkurzaj się na mnie * odparł mi rudzielec.



-Spoko, sorki. Ross lynch * odparłem wyciągając
do niego dłoń.





-Calum Worthy * odparł również wyciągając dłoń w  moją stronę. * Laura kiedy się obudziła nie dawno powiedziała nam że nie chce pamiętać nic co wydarzyło się przed wypadkiem.



-Więc nie ma pojęcia kim ja jestem * odparłem siadając na schodach. Jakaś dziewczyna do mnie podbiegła i pocałowała mnie w głowę, druga natomiast poczochrała moje włosy.



-Nie, dziewczyny wmuszały w nią informacje dotyczące nas i rodziny o Tobie nikt nie wspomniał. * odpowiedział nowo poznany chłopak.



-Zlikwidowała mnie ze swojego życia? * odparłem a Rick przytaknął. * Jak mogliście do tego dopuścić! * wstałem i krzyczałem do nich.



-Ross, zrozum że to była nie tylko nasza decyzja. * odparł Rocky, spojrzałem na niego.



-Kto wpadł na pomysł by nie opowiedzieć nic na mój kurwa temat!! * krzyknąłem uderzając w klatkę piersiową Rockego



-Vanessa * odparł lekko uginając się pod siłą uderzenia. Spojrzałem na nich po raz ostatni po czym wybiegłem ze szkoły, musiałem biec, biec do niej i to wyjaśnić. Biegłem co sił w nogach, doskonale wiedziałem gdzie może być stara Laura, ale czy nowa też tam będzie….?





Miałem nadzieje a nadzieje nie jest matką głupich. Biegłem w kierunku akademiku, Laura po kłótni z dziewczynami na pewno zamknęła siew pokoju, nie miałem jednak pewność czy jest tam na pewno. Musiałem spróbować. Więc kiedy wbiegłem do akademika i znalazłem się po jednej stronie drzwi wziąłem spory wdech i wydech po czym zapukałem
do jej drzwi…



-Dajcie mi spokój, muszę chwilę odetchnąć.!!!





-To nie one tylko ja… Ross lynch !! * wydarłem się, wiedziałem że jest po drugiej stornie to komiczne ale musiałem z nią porozmawiać.



-Czego chcesz?



-Porozmawiać, jesteś mi to winna.



-Ale ja nie chce rozmawiać * odparła a ja uderzyłem delikatnie ręką w drzwi. Oparłem głowę o drzwi i zacząłem mówić.





-Więc ja zacznę…. Jest Ross lynch, wiem że gdzieś tam pamiętasz mnie, wiesz kim jestem, ale opowiem Ci o sobie. Poznasz mnie na nowo, może powróci twoja miłość do mnie, może pokochasz mnie na nowo. Lauro Kocham Cię * odparłem wiedząc że ona również opiera się o drzwi.




-Ja nie chce Cię znać.





-Wiem to, ale nie mogę się o Ciebie poddać



-Możesz, i możesz dać mi spokój święty!!



-Na serio nie chcesz wiedzieć kim byłem w Twoim życiu?, na pewno nie chcesz znów mnie kochać.



-Nie chce wiedzieć kim byłeś i kim możesz być.




-Nie wierze w to że nie masz zielonego pojęcia kim jestem!



-Nie znam Cię, nie pamiętam kim jesteś i chce by tak zostało.



-Ok, dam Ci spokój dam Ci upragniony azyl jeśli otworzysz teraz drzwi i z szeroko otworzonymi oczami powiesz pełne zdanie że nie chcesz mnie znać, nic do mnie nie czujesz, i nic do mnie nie poczujesz  * Drzwi się otworzyły a ja miałem nadzieje że powie coś miłego. Ona jednak otworzyła szeroko oczy i nie mrugając wyrecytowała mój tekst….




-Nie chce Cię znać, nic do Ciebie nie czuje i nic do Ciebie nie poczuje nigdy * odparła a ja popchnąłem ją do środka zamykając za sobą drzwi, robiliśmy zbyt spore widowisko.





-Idź stąd, zmiataj!! * odparła * Jeśli nie wyjdziesz zacznę krzyczeć.!!! * odparła i już miała krzyknąć kiedy ja oparłem ją o drzwi zamykając je na klucz a owijając jej ciało w tali jedną dłonią, drugą miałem na jej ustach.



-Nie, nie pójdę do póki nie przypomnisz sobie kim jestem.



-Nie przypomnę sobie tego nigdy



-Jak mogłaś do kurwy pozwolić na to by zapomnieć o mnie! * krzyczałem bo mnie to bolało.



-Prawdopodobnie mocno mnie zraniłeś to dlatego.



-Nigdy Cię nie zraniłem * odparłem patrząc w jej oczy i mówiąc jakby do jej ust.




-Jakoś Ci nie wierzę.



-Przypomnisz sobie mnie, obiecuje CI to przypomnisz sobie kim był dla Ciebie Ross lynch, a wtedy pożałujesz.



-Już żałuje * odparła wrednie, oparłem drugą dłoń na wysokości jej głowy.



-Czego żałujesz? * odparłem mając wielką nadzieję



-Tego że kiedyś ponoć uważałam Cię za wielką miłość.



-Jeszcze się zdziwisz że nim będę * odparłem po czym spojrzałem w jej oczy po raz ostatni. Otworzyłem drzwi i wybiegłem z jej pokoju. Po drodze jakieś dziewczyn zatrzymywały mnie by pogadać.